Jesteś w: Manager » Rynek

Zmieniamy rzeczywistość - rozmowa z Michałem Sapotą, prezesem zarządu Murapol SA

20.09.2017 14:30  Rynek
 

Zmieniamy rzeczywistość


 

Michał Sapota, prezes zarządu Murapol SA, opowiada o drodze jego firmy do pozycji lidera polskiego rynku mieszkaniowego


Czy branża mieszkaniowa po spektakularnych wynikach sprzedażowych w ostatnich latach przegrzała się i czeka ją wyhamowanie tempa rozwoju?

Deweloperzy od kilku lat osiągają bardzo wysokie poziomy sprzedaży. Najlepiej to widać na naszym przykładzie. Cztery lata temu sprzedaliśmy 1 tys. mieszkań, ale w zeszłym już ponad 3 tys., czyli o 27 proc. więcej niż rok wcześniej. W tym roku planujemy sprzedać jeszcze więcej, bo 4 tys., w przyszłym 5 tys., a w jednym z kolejnych może nawet 10 tys. W mojej ocenie deficyt mieszkań szacowany na 2–3 mln lokali oraz jakość substancji istniejącej powodują, że pomimo uruchomienia rządowego programu mieszkaniowego nie ma podstaw, by wieścić nadejście kryzysu na rynku mieszkaniowym. Być może jego tempo wzrostu się zmniejszy, ale nie odbędzie się to kosztem dużych firm deweloperskich o stabilnych fundamentach i przemyślanych modelach biznesowych.


Na przykład takich jak Murapol, który jednak przeszedł długą i krętą drogę do osiągnięcia pozycji championa polskiej branży deweloperskiej, nieprawdaż?

Budowanie podmiotu o zasięgu ogólnopolskim od początku było celem trójki właścicieli firmy, kiedy zakładali ją w 2001 r. w Bielsku-Białej. Przełom nastąpił w 2008 r., kiedy spółka rozszerzyła zakres swojej działalności najpierw o Kraków, a potem o kolejne miasta, by dzisiaj budować w 12 miastach w Polsce, a w pięciu kolejnych przygotowywać inwestycje i coraz śmielej wchodzić na rynki zagraniczne. Miałem to szczęście, że z początkiem 2009 r. zostałem w niej zatrudniony jako dyrektor finansowy i już rok później awansowałem na stanowisko wiceprezesa zarządu. W czasach kryzysu finansowego, który wtedy trwał, banki nie były chętne do udzielania kredytów deweloperom i żeby móc się rozwijać, trzeba było wypracować nietypowe dla tego sektora metody działania, np. wynegocjować większą elastyczność w terminach regulowania zobowiązań wobec dostawców i podwykonawców czy umieć posiłkować się obligacjami. I to się sprawdziło, bo w czasach, gdy większość konkurentów ograniczała swoją działalność inwestycyjną, my uruchamialiśmy kolejne projekty, a ja w 2014 r. zostałem prezesem spółki.

 

Co miało decydujący wpływ na obecne sukcesy?

Przede wszystkim to, że od samego początku skoncentrowaliśmy się na budowie mieszkań dla średniozamożnych obywateli. W naszej ofercie przeważają dwupokojowe mieszkania o powierzchni 40–50 mkw. w cenie 4 tys. zł/mkw., bo na takie jest największe zapotrzebowanie na rynku. Te w cenie 10 tys. zł/mkw. też oczywiście mamy w ofercie, ale stanowią one niewielki procent całości.

Do tego dochodzi prowadzenie najbardziej zdywersyfikowanej geograficznie działalności wśród aktywnych w Polsce deweloperów – to podejście stawia nas w awangardzie tego rynku. Co ważne, zanim wejdziemy do danej lokalizacji, nasz dział akwizycji wnikliwie analizuje jej potencjał i tendencje rynkowe, a na podstawie dostarczonych w ten sposób informacji ustala, czy możliwa do osiągnięcia stopa zwrotu z realizowanego tam projektu inwestycyjnego spełni nasze oczekiwania. W naszej działalności nie ma miejsca na przypadkowość decyzji inwestycyjnych. U podstaw każdego przedsięwzięcia nieruchomościowego leżą twarde dane, które mówią o opłacalności uruchamianego biznesu.

 

Zapraszamy do zapoznania się z pozostałą częścią artykułu w najnowszym numerze Managera.

 

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

manager