Newsletter
Jesteś w: Manager » Rynek

Zakupy po zawyżonych cenach

23.06.2011 18:09  Rynek
Zakupy po zawyżonych cenach Kto jest w firmie ważniejszy i od kogo? Od zawsze w organizacjach toczą się boje o palmę pierwszeństwa jednego działu nad drugim. Wszyscy mają rację, ponieważ wszyscy są najważniejsi, problem zaczyna się tam, gdzie zachodzi niezdrowa podległość. Jaskrawym przykładem są w firmach działy zakupów i tzw. zakupowcy. Menedżerowie z ogromną wiedzą dotyczącą procesów zakupowych firm często wtłaczani są w system, który jest organicznie zły i powoduje patologię w firmie – obniżenie rangi ludzi, którzy rozmawiają z dostawcami. Konsekwencją tego są uciekające z firm pieniądze wydawane na zbyt drogie zakupy, począwszy od długopisów, a skończywszy na ciężkich maszynach budowlanych.
Przy dobrze prowadzonej polityce zakupowej przedsiębiorstwa teoretycznie mogłyby optymalizować swoje budżety zakupowe o 3 do nawet 15 procent. Wszystko zależy od profilu firmy, rodzaju zakupów, chęci i motywacji. - Szefowie działów zakupu w 90 procentach swojej pracy codziennej skupiają się na sprawach bieżących, na ciągłym gaszeniu ognia. Pięć procent odpoczywają i pięć procent myślą strategicznie jak znaleźć dobrego dostawcę. Jeśli nie ma dobrego systemu motywacyjnego w firmie, który inspiruje ich by poszukiwać tańszych dostawców, a rozliczani są z tego, żeby dostawa przyszła na czas, nie mają potrzeby by szukać innych dostawców i obniżać kwoty dostaw. Skupiają się na sprawdzonych, nie zawsze najtańszych dostawcach – tłumaczy Łukasz Sokołowski, country manager Kloepfel Consulting na Polskę.
Częstym argumentem w planowaniu sieci dostawców jest gwarancja bezpieczeństwa dostaw i jakości, jaką chce mieć z jednej strony firma, z drugiej zaś zapewnienia dostawców, że choć są drożsi, zapewniają np. ciągłość dostaw i dają gwarancje, że nic się nie wydarzy w relacjach handlowych. Wyraźnie widać to choćby na przykładzie niektórych instytucji finansowych, które od firm zajmujących się np. ochroną konwojów kupują zawyżone usługi w stosunku do rynkowych stawek. Najlepiej sprzedaje się strach, więc nie ma co dziwić się sytuacji, gdy jedna z instytucji finansowych w Warszawie od ponad pięciu lat współpracuje tylko z jedną firmą konwojującą nie zmieniając stawek, mimo że te na rynku zmieniły się już dawno na niższe. Przepłacanie o 20 proc. w stosunku do konkurencji wynika ze słabego „umocowania” w strukturze organizacyjnej osoby odpowiedzialnej za tego rodzaju zakupy, która nie mając motywacji do zmian sama nie chce podejmować radykalnych kroków. (PMG)
  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz

Newsletter dopasowany do Twoich potrzeb!

manager