Jesteś w: Manager » Rynek

Stawiam na innowacje - rozmowa z Grzegorzem Ślakiem, prezesem PHZ Bartimpex SA

15.02.2017 10:18  Rynek

 

Stawiam na innowacje

 

Doktor Grzegorz Ślak, prezes PHZ Bartimpex SA, o relacjach państwa z przedsiębiorcami, sukcesie firm Wratislavia Bio i Akwawit-Polmos Wrocław, które uratował od upadku, oraz inwestycjach w Polsce i Niemczech

 

Premier Mateusz Morawiecki mówi dużo o wsparciu innowacji, od których zależy rozwój polskiego przemysłu, co z kolei powinno w istotny sposób zwiększyć wpływy do budżetu.

 

Kierowane przeze mnie spółki są typowymi firmami innowacyjnymi w zakresie energii odnawialnej w paliwach i do tego jeszcze odprowadzają rekordowe podatki do Skarbu Państwa. Mimo tego nie mogę powiedzieć, że jakoś szczególnie czuję wsparcie ze strony państwa. Od razu wyjaśnię, że nie mam na myśli żadnej pomocy finansowej, nie liczę też na specjalne względy ani ulgi podatkowe. Chciałbym jedynie działać w takim otoczeniu prawno-podatkowym, w jakim funkcjonują moi konkurenci z europejskich krajów wysoko rozwiniętych. W naszych warunkach – mimo że jesteśmy firmami innowacyjnymi, a ponadto przekazujemy do budżetu ponad 500 mln zł z tytułu różnych podatków – moje firmy nie czują żadnego zaufania ze strony państwa. Jesteśmy regularnie kontrolowani przez sześć–siedem instytucji zgodnie z prostym założeniem, że jeżeli ktoś płaci tak dużo podatków jak my, to może uda się jeszcze uzyskać większe daniny. To z kolei powoduje, że zamiast całą energię skierować na prowadzone właśnie inwestycje, zmuszony jestem poświęcać bardzo dużo czasu na obsługę kontroli polegającą na składaniu wyjaśnień i innych czynnościach, które są niezbędne w sytuacji, kiedy podmiot jest kontrolowany. Do tego wszystkiego od 1 stycznia w stosunku do surowców, które kupujemy do produkcji estrów metylowych, wprowadzono tzw.  odpowiedzialność solidarną za zobowiązania podatkowe naszych dostawców.

 

Jak to wygląda w praktyce?

 

Odpowiedzialność solidarna polega na tym, że jeżeli mój dostawca zakupi surowiec od swojego dostawcy, a ten nie zapłaci podatku, to w konsekwencji po przeprowadzeniu kontroli w tym podmiocie służby skarbowe mogą żądać zapłaty podatku od podmiotu przez siebie wybranego. Nietrudno się domyślić, że wybiorą zawsze podmiot największy, który daje gwarancję szybkiej zapłaty zobowiązań podatkowych. Podmiot taki, mimo że płaci wszystkie podatki i nie ma żadnej możliwości weryfikacji podmiotu, z którym nie nawiązał żadnych kontaktów handlowych, może w każdym momencie zapłacić za nie swoje zobowiązania i nie swoje przewinienia podatkowe. Tak stawia się nas w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ – jak wcześniej powiedziałem – firmy moje odprowadzają około 500 mln zł podatków rocznie i stanowi to duże obciążenie dla zachowania płynności finansowej i konkurencji z podmiotami zagranicznymi. Podatki, które odprowadzamy, to VAT, akcyzowy i dochodowy. Szczególnie podatek akcyzowy objęty jest tzw. wpłatami dziennymi (co oznacza, że płacony jest każdego dnia). Wpłaty dzienne tego podatku nie obowiązują w żadnym kraju Unii Europejskiej, co jeszcze bardziej utrudnia konkurencję z podmiotami podobnymi do moich firm.

 

Czy uszczelnianie systemu podatkowego może przynieść nie tylko pozytywne, lecz także nieoczekiwane efekty?

 

Co do zasady zgadzam się, że każdy powinien płacić należne podatki. To bezdyskusyjne. Chodzi tylko o to, żeby państwo w skuteczny sposób łapało oszustów, zamiast brać pod lupę firmy, które mają pieniądze. Rozwiązania dotyczące odpowiedzialności solidarnej koncentrują się na tym, żeby skutecznie ściągnąć podatek – niekoniecznie od tego, kto naprawdę zawinił. Jestem przeciwnikiem karania uczciwych firm, zwłaszcza wysokopodatkowych, za patologie, które występują na naszym rynku. Na przykład kupując olej rzepakowy, odpowiadam solidarnie z moim dostawcą, który – o czym nie wiem – mógł być sprawcą uszczuplenia podatku. Firma zagraniczna, która produkuje u siebie i sprzedaje do Polski, nie musi obawiać się tego rodzaju zagrożeń.

 

Jakiego typu wsparcie potrzebne jest polskim przedsiębiorcom stawiającym na innowacje i inwestycje?

 

Od 14 lat pracuję jako prezes zarządu w branży akcyzowej – mogę się pochwalić najdłuższym stażem w tej dziedzinie. Tym, co naprawdę motywuje polskich przedsiębiorców do rozwoju biznesu, jest zaufanie ze strony państwa. Kiedyś podczas rozmowy z jednym z licznych kontrolerów powiedziałem: „A co się stanie, jeśli ktoś z państwa lub ja przypadkowo popełnimy błąd i w konsekwencji firma straci płynność finansową? Straty będą trudne do powetowania”. Przyznał mi rację, zastrzegając: „Ma pan rację, ale takie mamy zalecenia...”. Przez kilka lat pracowałem jako szef firmy biopaliwowej w Niemczech. Czasem ściągałem biokomponenty, co do których nie było jasności, jaką stawkę akcyzową zastosować. Naczelnik Urzędu Celnego Brandenburgii nie tylko nie próbował wstrzymywać dostawy, lecz także razem ze mną zastanawiał się, jak interpretować przepisy. Wyjaśnił to następująco: „Jeżeli się okaże, że trzeba zapłacić podatek, jestem pewien, że pan to zrobi”. Ten prosty przykład pokazuje właściwe partnerskie relacje przedstawiciela biznesu z państwem. Nie ma możliwości rozwoju innowacyjnych biznesów bez zaufania państwa do biznesu i odwrotnie. Podatki powstają z produkcji, a nie z represji. Państwo musi zrozumieć, że dobrobyt buduje się na zaufaniu do biznesu, a nie na zwiększaniu kontroli. Co więcej – jak już wyjaśniłem – nasi zagraniczni konkurenci nie wnoszą, tak jak my, tzw. wpłat dziennych na rzecz podatku akcyzowego.

 

 

Zapraszamy do zapoznania się z pozostałą częścią artykułu w najnowszym numerze Managera.

 

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

manager