Jesteś w: Manager » Rynek

Rozmowa ze Stefanem Batorym, prezesem iTaxi

25.06.2015 10:40  Rynek
Rozmowa ze Stefanem Batorym, prezesem iTaxi ROZMOWA ZE STEFANEM BATORYM, PREZESEM ITAXI

– W JAKI SPOSÓB PORUSZA SIĘ PAN PO WARSZAWIE?

– Najczęściej taksówką. Biorąc pod uwagę realne koszty utrzymania samochodu, konieczność szukania parkingów, czas stracony w korkach – taksówka to najlepszy środek komunikacji. Zamiast irytować się siedząc za kierownicą własnego auta, mogę korzystać z laptopa i załatwiać mnóstwo spraw.

– SKĄD WZIĄŁ SIĘ POMYSŁ NA ITAXI?

– Zainspirowało mnie rozwiązanie z USA, które zmodyfikowaliśmy dopasowując do polskich realiów. Zawsze dużo podróżowałem, a przyjeżdżając do kolejnego miasta nierzadko miałem problemy z zamówieniem taksówki gwarantującej standardową cenę przejazdu. Zadałem sam sobie pytanie: dlaczego tak prostej i oczywistej sprawy nie można załatwić przez Internet, lub po prostu korzystając ze smartfonu.

– NA CZYM POLEGA IDEA ITAXI?

– Jej sedno to aplikacja umożliwiająca szybkie zamówienie taksówki, a przy okazji zlokalizowanie jej na mapie. Co więcej – możliwy jest wybór konkretnego samochodu i stawki przejazdu. W konsekwencji zmniejsza się czas oczekiwania, rośnie komfort podróży i zmniejszają koszty przejazdu.

– JEST TO OFERTA RÓWNIEŻ DLA FIRM?

– Oczywiście. Firmom zapewniamy możliwość zarządzania limitami przejazdów, precyzyjne rozliczenia tras oraz system raportowania. Stosujemy zasadę: jedna umowa – jedna faktura miesięcznie. Identyfikator stanowi po prostu numer telefonu użytkownika, który dysponuje własnym loginem i hasłem. Z kontaktów z naszymi klientami wiem, że ten prosty i przejrzysty system pozwala zaoszczędzić firmom około 30 proc. kosztów, jakie wcześniej przeznaczały na ten cel. Powiem żartem: proces kontrolowany ma tendencję do samooptymalizacji...

– A CO ITAXI OZNACZA DLA SAMYCH TAKSÓWKARZY?

– Dzięki naszemu systemowi mają możliwość realizacji większej liczby kursów, skraca się czas przestojów. Równie istotny jest brak opłat abonamentowych i możliwość pracy na własnych warunkach, bez konieczności przestrzegania zasad ustalanych przez korporacje. Warto wyjaśnić, że taksówkarze z korporacji płacą im tzw. kwotę bazową, której wysokość zależy od tego, czy np. obsługują lotnisko lub kluby nocne. Co więcej, działają w ramach stref, na jakie podzielono miasta. Gdy taksówka znajduje się w określonej strefie musi cierpliwie czekać na swoją kolej, zamiast realizować najbliższe zlecenia. Nasz system nie jest obarczony tymi wadami, a opłata, którą pobieramy, dotyczy wyłącznie ilości kursów. Przy okazji muszę wspomnieć, że klient nie ponosi żadnych dodatkowych kosztów – płaci wyłącznie za kurs.

– BRZMI TO ŚWIETNIE, ALE DLACZEGO ITAXI W BŁYSKAWICZNYM TEMPIE NIE PODBIŁO RYNKU ELIMINUJĄC KONKURENCJĘ DZIAŁAJĄCĄ WEDŁUG STARYCH REGUŁ?


– Najciekawsze wyzwania są jeszcze przed nami. Udało nam się zdobyć stabilną pozycję rynkową, a firma dynamicznie się rozwija. Początki jednak nie były łatwe. Po kilkumiesięcznych przygotowaniach rozpoczęliśmy działalność w kwietniu 2012 roku. Przez pierwsze dwa tygodnie zdobyliśmy sporo kontraktów, jednak niespodziewanie stanęliśmy przed prze- szkodą. Duże warszawskie korporacje, którym podobno dotychczas trudno było się dogadać w jakiejkolwiek sprawie, tym razem okazały się jednomyślne i zakazały swoim taksówkarzom współpracy z nami. Musieliśmy więc podjąć rozmowy z osobami spoza korporacji – przekonując o zaletach naszego rozwiązania. Mając do dyspozycji niewielką ilość taksówek – nie mogliśmy zapewnić klientom właściwej obsługi. W konsekwencji otarliśmy się o bankructwo. Na szczęście pojawił się inwestor…

 

Do zapoznania się z resztą wywiadu ze Stefanem Batorym zapraszamy do najnowszego, czerwcowego numeru Managera.

 

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

manager