Jesteś w: Manager » Rynek

Pociągi bardziej pospieszne

15.02.2017 10:54  Rynek

 

Pociągi bardziej pospieszne

 

W 2016 r. pociągi przewiozły w Polsce 292,4 mln pasażerów. To o 12 mln (4,3 proc.) więcej niż w roku poprzednim  i o 23 mln więcej niż w roku 2014

 

Ponieważ istnieje zasadnicza różnica między masowymi dojazdami do szkół i pracy na krótkie odległości a podróżami na długie dystanse, do zobrazowania faktycznej pracy przewozowej kolei lepszy jest inny wskaźnik – pasażerokilometr. W takim ujęciu kolej wykonała w 2016 r. 19,2 mld pasażerokilometrów, aż o 10 proc. więcej niż przed rokiem. Oznacza to, że bardziej popularne stały się dłuższe podróże pociągiem.

 

Jako że praca przewozowa kolei wzrasta już od kilku lat, można twierdzić, że odwrócony został niedobry trend zarysowany jeszcze pod koniec ubiegłego wieku, gdy ludzie masowo przesiadali się do samochodów już to na skutek urzeczenia motoryzacją, już to z powodu fatalnej wówczas pracy i polityki kolei.

 

Dobre wyniki firm kolejowych dotyczą jednak tylko ruchu pasażerskiego. Przewozy towarowe tkwią w stagnacji, od lat oscylują wokół 50 mld tonokilometrów. Trudno się jednak dziwić, skoro średnia prędkość szynowego transportu towarowego wynosi w Polsce 27 km/h, a opłaty drogowe ponoszone za przejazd ciężarówkami należą do najniższych w Europie.

Poprawa wyników ruchu pasażerskiego to jednak „światełko w tunelu”. Jest skutkiem wielkich zakupów taboru i znaczących prac modernizacyjnych. A to dopiero początek, bo nadchodzące lata mają szansę stać się czasem wielkich inwestycji kolejowych, zwłaszcza w obliczu gasnących wydatków na drogi.

 

Kolej może wreszcie zająć w strukturze przewozów krajowych należne jej miejsce. Należne, bo rozkład geograficzny wielkich polskich miast na mapie jest wprost stworzony dla kolei. Warszawę dzieli od Gdańska, Poznania, Katowic i Krakowa niemal dokładnie 300 km. W mniejszej odległości leżą: Łódź, Bydgoszcz, Kielce, Lublin i Białystok. Po kolejnych inwestycjach jednodniowa podróż pociągiem do stolicy i z powrotem, ważna dla podróżujących służbowo, będzie też możliwa do Wrocławia.

Dlaczego zatem pociągi działały źle, a sytuacja na kolei stała się powszechnie znanym przykładem bałaganu? Zawiniła niestety historia.

 

W żadnej innej dziedzinie wpływ zaborów nie jest tak bardzo widoczny jak w kształcie polskiej sieci kolejowej. Powstała ona bowiem jako fragmenty trzech odrębnych sieci, z których każda pełniła inną funkcję i budowana była według innych zasad. Wiele polskich miast zyskało połączenie kolejowe z ośrodkiem stołecznym, tyle że były to Berlin, Wiedeń lub Petersburg.

II Rzeczpospolita odziedziczyła trzy skrawki dawnych systemów kolejowych państw zaborczych, każdy o innych funkcjach i filozofii tworzenia. Wystarczy powiedzieć, że najkrótsze połączenie Warszawy z Poznaniem biegło przez Toruń i Bydgoszcz, a ze stolicy do Lwowa – czyli miasta numer dwa – pociągi jeździły kilkoma improwizowanymi szlakami. Jedyna wielka inwestycja kolejowa, tzw. magistrala węglowa, miała znaczenie gospodarcze, ale nie pasażerskie.

 

Skutki decyzji zaborców widoczne są w sieci kolejowej jeszcze dzisiaj, na przykład w postaci jednotorowych odcinków na liniach ze stolicy do Lublina czy Krakowa przez Kielce.

Zniszczenia wojenne sieci i taboru nie wymagają w ogóle opisu. Gorzej, że lata powojenne też nie służyły sensownej pracy kolei.

 

 

Zapraszamy do zapoznania się z pozostałą częścią artykułu w najnowszym numerze Managera.

 

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz

manager