Newsletter
Jesteś w: Manager » Rynek

Kup buty i zasadź drzewo

03.02.2012 18:47  Rynek
Kup buty i zasadź drzewo

Odpowiedzialny biznes? Dwóch młodych Belgów wie na ten temat wszystko. Kupując buty założonej przez nich firmy Jojo, możemy wskazać szlachetny cel, na który wydana zostanie część pieniędzy uzyskana z ich sprzedaży.


Żeby odebrać zamówioną przez Internet parę butów Jojo najlepiej mieć otwarte okno. Pudełko z wybranym modelem dostarczy bowiem do nas… gołąb. Wystarczy zamówić buty, przesłać swój adres i zdjęcie, aby ptak mógł nas rozpoznać przynosząc przesyłkę. Bez zużycia paliwa, ekologicznie.
To, niestety, tylko film reklamujący markę Jojo. Chwyt marketingowy? Zapewne również, ale i sposób na uwrażliwienie konsumentów na problemy środowiska. Tak samo ekologiczna jest marka Jojo, stworzona przez dwóch 24-latków z Belgii, Matthieu Vaxelaire’a i Christopha Nagela.

Brazylijskie inspiracje
– Wszystko zaczęło się latem 2008 roku, kiedy podróżowaliśmy razem po Ameryce Południowej – opowiada M. Vaxelaire. – W Brazylii przypadkiem natknęliśmy się na niezwykłe, lekkie i bardzo wygodne buty. Po pow­rocie do Belgii nie mogliśmy przestać o nich myśleć.
Ale życie toczyło się dalej. Mat ukończył studia i wyjechał do Londynu, gdzie zaczął pracę w jednym z europejskich banków. Niestety, albo na szczęście, stracił posadę z powodu kryzysu. W tym samym mniej więcej czasie jego przyjaciel Chris zakończył staż w jednej z dużych agencji reklamowych i szykował się do objęcia w niej etatu. Niestety, zamiast przyjmować nowych pracowników, agencja zwolniła 50 osób…
To właśnie wtedy, w wieku 24 lat obaj przyjaciele wpadli na pomysł założenia firmy, która projektowałaby i produkowała buty w oparciu o model, który zobaczyli podczas swojej wyprawy do Brazylii. Ponieważ obaj byli zawsze wyznawcami ekologicznego podejścia do życia, postanowili, by sprzedawane przez nich produkty nie tylko tworzone były z organicznych materiałów, w sposób szanujący środowisko naturalne, ale przyczyniały się również do poprawy warunków socjalnych innych ludzi. – Zainspirował nas Blake Mycoskie, założyciel firmy Toms i twórca ruchu One for One, którego hasłem jest: Kup jedną parę butów, a damy jedną parę dzieciom w potrzebie – wspomina M. Vaxelaire.



Wybierz, działaj, sprawdź
– Stworzyliśmy taki system sprzedaży, który pozwalał nam działać na rzecz organizacji humanitarnych, a jednocześ­nie dawał nam środki do życia – wyjaśnia Christoph Nagel, odpowiedzialny w firmie za finanse. – Oczywiście, najpierw musieliśmy zdobyć pieniądze na start, ale procedura przyznawania młodym dofinansowania na rozkręcenie biznesu jest dosyć długa, a my nie chcieliśmy czekać. Pomogli nam rodzice… Baliśmy się ryzyka, ale w naszym wieku więcej można wygrać niż stracić.
System sprzedaży i filozofia firmy zawiera się w trzech słowach „Choose, Act, Check”. To jednocześnie zaproszenie do uczestnictwa w procesie produkcji butów Jojo. Buty zaprojektowane są przez współpracującego z firmą designera Joahima. Wykonane są z organicznej bawełny z charakterystycznym paskiem z bawełnianej taśmy, pełniącej jednocześnie rolę sznurówek i jakby bandaża obwiązującego but. To właśnie ten pasek stał się wyróżnikiem marki. – Bandażem symbolizującym opatrunek na wszystkie rany naszej planety – mówią współwłaściciele.
Wzory wybierać można z trzech kategorii: podstawowej (czerwone i granatowe z białą taśmą), jednolitej ( białe z białą taśmą, szare z szarą lub czarne z czarną) albo pop (białe z kolorowymi taśmami).

Kropla czy liść
Wybór interesującego nas modelu, to dopiero pierwszy etap zakupu. Następnie klient wybiera inicjatywę humanitarną, na którą przeznaczona zostanie część sumy ze sprzedaży obuwia. Jedna para Jojo, to albo jedno drzewo zasadzone w Afryce, albo rok wody pitnej dla jednej osoby w Afryce.
Kupując buty uczestniczymy tym samym w Projekcie Millenium, zainicjowanym w 2002 roku przez ONZ, a polegającym na dosadzaniu drzew i instalowaniu studni w krajach Trzeciego Świata.
Wybierając konkretny cel, klient dos­tanie następnie spersonalizowane buty, na których tyle, zależnie od wyboru, wszyty zostanie symbol liścia albo kropelki wody. Aby pieniądze trafiły pod właściwy adres, założyciele Jojo nawiązali współpracę z dwoma organizacjami pozarządowymi: Tree -Nation i The Water Project. Dzięki temu być może już niedługo w Dosso w Nigerii powstanie pierwszy las Jojo, a w Kenii sygnowane ich logo pompy i studnie. Na koniec klient Jojo śledzić może, dzięki Internetowi, realizację projektu, w który się zaangażował, kupując buty. Na stronie firmy dostępne są zdjęcia, filmy, relacje i lokalizacje GPS konkretnych projektów.



Życiowa decyzja
Od momentu podjęcia decyzji o założeniu firmy do chwili, gdy w garażu Chrisa i Mata pojawiło się pierwszych 1 500 par, minęło zaledwie dziewięć miesięcy. Najpierw był olbrzymi sukces. Potem pojawiły się kłopoty z produkcją i konieczne było przeniesienie jej do Azji, co wiązało się z wieloma problemami natury prawnej. W ciągu dwóch lat działalności firma doczekała się punktów sprzedaży w ośmiu krajach świata. Internetowo sprzedała tysiąc par butów od momentu pows­tania. Tego lata – niemal pięć tysięcy.
– Sukces nie był może zawrotny, przez dwa lata nie wypłacaliśmy sobie pensji – opowiada Mat. – Ale Projekt Jojo bardzo wzbogacił nas duchowo. No i zasadziliśmy prawie dwa tysiące drzew i daliśmy pić ponad dwóm tysiącom ludzi w Afryce. Może to niewiele w skali świata, ale dla nas, dwóch naiwnych i młodych Belgów, to naprawdę dużo. Na razie z butami koniec. Teraz inwes­tujemy w nowe Jojo. Jakie? Chwilowo to tajemnica…
  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz

Newsletter dopasowany do Twoich potrzeb!

manager