Jesteś w: Manager » Rynek

James Tagg

04.11.2014 19:24  Rynek
James Tagg

Rozmowa z Jamesem Taggiem, założycielem i CTO Truphone


– Historia powstania Truphone jest związana z pańskim doświadczeniem, kiedy w 2001 roku nie miał pan sygnału telefonii komórkowej i postanowił stworzyć lepszą jakość usług…
– Tak, mieszkałem wówczas w Ameryce i pracowałem nad budową układu scalonego, który miał obsługiwać ekran dotykowy. To był etap, kiedy zajmowaliśmy się jego udoskonaleniem, aby był obsługiwany przez jeden układ scalony, a nie, jak to tej pory, przez 28 chipów. Tym projektem zajmowałem się z zespołem z Uniwersytetu w Cambridge, który wtedy pracował także nad Bluetooth i innym wynalazkami. Często podróżowałem pomiędzy USA i UK. Denerwujące dla mnie było to, że moja amerykańska komórka nie miała zasięgu w Londynie, a do tego płaciłem 3 funty za minutę. I tak zrodził się pomysł, któremu dzisiaj na imię Truphone.

– Jest pan odpowiedzialny w firmie za rozwój, czyli…
– Jestem CTO, czyli jestem odpowiedzialny ogólnie za rozwój, a dokładniej za patenty, wynalazki i rozwój technologiczny. Nadzoruję pracę sztabu naukowego, w skład którego wchodzi m.in. 40 inżynierów. Zarządzam wynalazczością firmy, ewidencjonuję wszystkie pomysły oraz pilnuję naszego portfolio patentów. Pierwszy obszar patentowy jest związany z Multi IMSI (International Mobile Subcriber Identity – Międzynarodowy Numer Identyfikacyjny Abonenta), czyli z całą infrastrukturą, która sprawia, że nasza karta SIM staje się lokalną w różnych krajach. Całość jest, oczywiście, opatentowana. Jeden z patentów dotyczy serwera, który zarządza numerami identyfikacyjnymi kart SIM dokonując zamiany numeru na lokalny przy logowaniu do sieci. Inny dotyczy oprogramowania inteligentnej karty SIM, która komunikuje się z tym serwerem. I tak np. kiedy klient Truphone ląduje w Australi i jego telefon loguje się do sieci obcego operatora w roamingu, to komunikuje się z serwerem i dostaje nowe IMSI. Następnie zostaje rozpoznany, jako lokalny i przelogowuje się do lokalnej sieci Truphone.

– Jakich klientów ma w swoim portfolio Truphone na świecie i w Polsce?
– Największą grupę naszych klientów stanowią firmy handlowe zajmujące się importem i eksportem towarów. Następną pokaźną grupą są banki, a wśród nich pięć z pierwszej ósemki największych na świecie. W tym miejscu chciałbym podkreślić, że współpraca z czołowymi bankami stanowi dla nas najlepszą rekomendację, bo to bardzo wymagający klienci. Instytucje finansowe posiadają całe działy odpowiedzialne za kontrolę technologii stosowanych przez firmy z nimi współpracujące. Szczególnie wrażliwe obszary to IT i komunikacja. W tych testach wypadamy bardzo dobrze, inaczej banki nie byłyby naszymi klientami. Kolejnym poważnym klientem Truphone – ku naszemu zaskoczeniu – są firmy tekstylne, projektujące i produkujące odzież. Nowy Jork i Londyn stanowią tradycyjnie ważne miejsca dla projektantów. Tam przecież odbywają się pokazy i weryfikacja nowych kolekcji przed ich wypuszczeniem do sprzedaży. Odzież, jak wiadomo, przede wszystkim produkuje się w Chinach, Azji i Europie Środkowo-Wschodniej. Większość tych towarów jest ekspediowana przez Rotterdam. Biznesmeni zajmujący się branżą odzieżową muszą często podróżować we wszystkie te miejsca i dlatego wybierają nasze usługi, które wysoko sobie cenią za pewną, wygodną, atrakcyjną cenowo i bezawaryjną formę komunikacji.

– Używacie innych sieci budując i oferując własną ofertę, którą określacie za najwyższej jakości i niezawodności. Gdzie leży tajemnica waszej oferty?
– Sprawą oczywistą jest dążenie do najlepszej jakości w połączeniach  międzynarodowych. Dotyczy to zwłaszcza tych miejsc, gdzie łączymy różnych operatorów pomiędzy krajami a naszą siecią. Kiedy nasz klient wyjeżdża z Polski do Anglii, to my obsługujemy go lokalnie w Anglii, co oznacza, że jego połączenie nie musi wracać do Polski. W krajach, gdzie jest większa komplikacja technologiczna, jak np. w USA, dzięki temu, że mamy rozbudowaną własną sieć, mamy tę przewagę, że np. T-Mobile, łącząc poszczególne części kraju łączami kupowanymi od operatorów takich jak Verizon czy Sunrise, wymiaruje swoje sieci pod swoich klientów w większości detalicznych, nasza sieć, która była zaprojektowana pod wysokie SLA dla banków, spełnia znacznie wyższe wymagania.
Takim wymogiem np. jest, aby więcej niż połowa użytkowników, zwłaszcza w szczytach tradingowych, mogła wykonywać połączenia równocześnie. W praktyce to się nie zdarza albo zdarza się bardzo rzadko, ale dzięki temu nasza sieć łącząca te poszczególne sieci operatorskie, które są dla nas dostępowymi, zapewnia odpowiednią pojemność. Zawsze jest ogromny zapas i rezerwa, którą stale monitorujemy.

– Jakie plany ma Truphone w kwestii nowych rozwiązań na przyszłość?
– Będziemy wkrótce wprowadzać bardzo innowacyjne rozwiązania. Jedną z takich nowości będzie możliwość przekładania tekstu mówionego na pisany, czyli transkrypcja. Następną nowością będzie możliwość połączenia telefonicznego bezpośrednio z przeglądarki do naszej sieci. Rozszerzamy też strefę Truphone Zone o kolejne państwa europejskie i azjatyckie.

– Jak ważny jest rynek polski dla Truphone?
– Kraje, gdzie są mocne kontakty gospodarcze, wymiana gospodarcza, jak pomiędzy UK a Polską, czy Niemcami a Polską, są bardzo interesujące dla Truphone. Czysto matematycznie, jak spojrzy się na liczby mówiące o biznesie robionym w Polsce i z Polską, o statystyce mówiącej o podróżach i handlu, o prognozach i standingu gospodarczym, to Polska jawi się jako kraj o znakomitych perspektywach teraz i w przyszłości.

– Jak wypada Polska na tle innych krajów, w których jesteście obecni?
– Polska jest bardzo konkurencyjnym rynkiem usług telekomunikacyjnych. Tu rozgrywa się cały czas batalia cenowa i walka o klienta. Gdy porówna się rynek niemiecki, to jest on inny, także z uwagi na to, że ceny są tam wysokie jak na warunki europejskie. Polska podobna jest do Holandii, bo i tam, i tutaj klienci są bardzo wrażliwi na nowinki techniczne i świetnie orientują się w cenach usług. W UK nikt nie zna cen na pamięć i nie przywiązuje do tego aż tak wielkiej roli. Czyli jednym słowem – Polska to bardzo wymagający rynek.

– Jakich innowacji i wynalazków możemy spodziewać się w najbliższych latach na rynku telefonii komórkowej, w tym i waszej oferty?
– Sadzę, że to, co najbardziej wydaje się interesujące z polskiego punktu widzenia, czyli zmiany, które nastąpią i wynalazki, które znajdą zastosowanie na rynku, to automatyczne tłumaczenie języka. Nawet podczas tej rozmowy widzimy, że język polski dla europejczyków pochodzących z Europy Zachodniej jest trudniejszy do nauki, niż francuski czy hiszpański. W przyszłości mój telefon będzie automatycznie tłumaczył na język polski moją wypowiedź. I to nie jest science fiction, bo trwają już prace nad tym projektem. Mało tego, jest on bardzo zaawansowany i można się spodziewać, że jego efekty wkrótce ujrzą światło dzienne. To spowoduje ogromne zmiany w prowadzeniu biznesu oraz handlu w Europie. Ale sądzę, że jeszcze większe zastosowanie taki program będzie miał w Azji, zwłaszcza w Chinach. Znikną bariery językowe, które teraz niejednokrotnie przeszkadzają w biznesie.

Co lubi James Tagg?



Wypoczynek - najchętniej zachodnie wybrzeże USA, czyli Kalifornia, oraz ze względu na powiązania rodzinne Japonia i Azja Południowo-Wschodnia.
Kuchnia - „Curry, jestem Anglikiem, więc kuchnia indyjska.”
Samochody - Jaguar i Mitsubishi
Hobby - typowy sport dla Anglika – tenis. Gra na fortepianie i pisze książki
  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

manager