Jesteś w: Manager » Rynek

Hippis wśród prezesów - rozmowa z Piotrem Ciskim z firmy komputerowej Sage w Polsce

03.03.2017 10:40  Rynek



Piotr Ciski, dyrektor zarządzający Sage w Polsce, opowiada o tym, jak w ciągu zaledwie dwóch lat udało mu się dokonać transformacji, która doprowadziła do uzyskania najwyższej stopy wzrostu przychodów wśród wszystkich oddziałów europejskich Sage



Redakcja: W zeszłym roku polski oddział Sage mógł się pochwalić 11-procentowym wzrostem przychodów, a tak dobrze nie wiodło mu się nawet w 2010 r., przed wprowadzeniem VAT. Jaka jest pana recepta na sukces?


Piotr Ciski: Jestem z wykształcenia informatykiem i z niejednego pieca jadłem chleb. Byłem już programistą w Finlandii, pracownikiem działu kontroli jakości oprogramowania w firmie amerykańskiej, członkiem zarządu brytyjskiej firmy konsultingowej, dyrektorem w szwedzkiej firmie działającej w obszarze outsourcingu R&D, mam też MBA. To wszystko daje mi szerokie spojrzenie na wyzwania w biznesie.
Moja kariera zawodowa zaczęła się od tego, że po skończeniu cybernetyki na Wydziale Informatyki i Ekonometrii Uniwersytetu Łódzkiego wyjechałem na roczne stypendium do Finlandii, gdzie zajmowałem się rozwojem systemów billingowych. Chociaż dostałem tam nawet propozycję pracy, bardziej ciągnęło mnie do pracy z ludźmi. Dlatego po powrocie do Polski zatrudniłem się w firmie GTECH Poland (obecnie IGT Poland – przyp. red.) specjalizującej się w rozwoju systemów loteryjnych. W ciągu dwóch lat wziąłem udział w licznych projektach w Belgii, Holandii, USA i Izraelu, co pozwoliło mi zdobyć duże doświadczenie zawodowe. Nie wahałem się jednak ani chwili, gdy dostałem propozycję pracy na stanowisku kierowniczym w brytyjskim start-upie Computaris Ltd., zajmującym się konsultingiem dla firm telekomunikacyjnych i banków. W ciągu ośmiu lat kierowałem zespołami obsługującymi duży bank niemiecki we Frankfurcie oraz spółkę technologiczną wydzieloną ze szwajcarskiego operatora telekomunikacyjnego Swisscom. Z czasem stałem się dyrektorem zarządzającym spółki matki, a także członkiem zarządu wszystkich spółek zależnych. Gdy firma z małej stała się średnią, a liczba programistów wzrosła z 10 do 350, wziąłem udział w poszukiwaniu inwestora branżowego.  


A co z podnoszeniem własnych kwalifikacji?



W tym czasie ukończyłem studia MBA na Politechnice Warszawskiej współpracującej z London Business School (LBS). Za namową prof. Alastaira Nicholsona z LBS przez dwa lata, na studiach doktoranckich na UW pod kierownictwem prof. Jana Gajdy, zajmowałem się tworzeniem modeli ekonometrycznych w kontekście badania innowacyjności gospodarek. Zrozumiałem wtedy, jak ważne przy podejmowaniu decyzji są analiza danych empirycznych oraz trendów rynkowych i poznanie ich zmienności oraz krótko- i długoterminowych czynników, które mają na nie wpływ. Jeżeli nie rozumie się tej mechaniki ani nie zbuduje się odpowiedniego modelu, podejmowanie decyzji jest jak gra na loterii.


Ja sam poszukiwałem już wtedy nowych wyzwań, na sześć lat trafiając do szwedzkiej firmy Cybercom. Zajmowała się ona outsourcingiem R&D dla takich firm jak Nokia, Ericsson, Saab i Volvo, będąc wówczas drugą, po Tieto, największą w Szwecji firmą jednak kulał, mimo to w okresie tych sześciu lat wraz z zespołem trzykrotnie zwiększyliśmy przychody.
Mnie coraz bardziej zaczynał jednak pociągać biznes związany z rozwojem oprogramowania. Dlatego na początku stycznia 2015 r. przyjąłem propozycję objęcia stanowiska dyrektora zarządzającego polskiego oddziału Sage. Poprzednia firma bardzo chciała mnie zatrzymać. Zadeklarowała przebicie propozycji finansowej, a nawet proponowała objęcie stanowiska szefa jednej z jej szwedzkich spółek. Oparłem się jednak pokusie, bo decyzja była dla mnie oczywista.


Dlaczego nie przyjął pan tych kuszących propozycji?



Ponieważ dla mnie ważniejsze od pieniędzy były nowe wyzwania. Podejmując pracę w Sage, postawiłem przed sobą dwa cele: poprawienie wyników finansowych oraz transformację kulturową do innowacyjnej firmy technologicznej. Takiej, która oferuje nie tylko produkty lokalne, lecz także globalne, chmurowe. Pozwoliłoby to włączyć polski oddział, który wcześniej oferował na polskim rynku tylko Symfonię, do struktur międzynarodowych, by czerpać z owoców pracy 2 tys. programistów rozsianych po wszystkich spółkach Sage na całym świecie. Symfonia jest świetnym produktem, tworzonym przez pasjonatów w bliskiej współpracy z użytkownikami. Nadszedł jednak czas, by do takich lokalnych produktów dodawać globalne komponenty, dając tym samym klientom dostęp do najnowocześniejszych rozwiązań.
Warto pamiętać, że jeżeli chodzi o europejskich producentów oprogramowania o zasięgu globalnym, to liczą się obecnie tylko dwie firmy: Sage i SAP. Nasza jest jedną ze 100 największych w Wielkiej Brytanii i może się pochwalić kapitalizacją na poziomie 7 mld funtów.


Wasz oddział dostał na ten rok na rozwój lokalnych produktów 11 mln zł, co pozwoli dwukrotnie zwiększyć liczbę programistów, a na trzy kolejne lata – 30 mln zł, za które zostanie uruchomione centrum R&D zajmujące się rozwojem oprogramowania globalnego. A przecież jeszcze dwa lata temu firma nie święciła w Polsce zbyt wielkich triumfów?



To prawda. Ja też po przyjściu do Sage nie obiecywałem od razu wielkich sukcesów. Pracowaliśmy jednak systematycznie i konsekwentnie. Już w zeszłym roku mogliśmy pochwalić się dwucyfrowym wzrostem przychodów. Bardzo silną dynamikę wzrostu potwierdzają wyniki: w II połowie roku przychody wzrosły o 18 proc., a w IV kwartale aż o 22 proc.! I to właśnie one były podstawą decyzji o tak dużej inwestycji w polski oddział.
Kluczem do sukcesu było stworzenie oprogramowania, które zawsze jest zgodne z aktualnym stanem prawnym. Daliśmy pewność klientom, że współpracując z ekspertami, są zawsze na bieżąco ze zmianami w tym zakresie. Jako pierwsi zwróciliśmy też uwagę rynku na Jednolity Plik Kontrolny i konsekwentnie realizowaliśmy tę strategię we wszystkich aspektach naszych produktów i usług. Widzimy, że konkurencja podąża naszym śladem. Naszą wizją jest dbałość o bezpieczeństwo klientów – zdejmujemy z nich ciężar martwienia się o zgodność z przepisami w szybko zmieniającej się rzeczywistości prawnej. Chcemy mieć pewność, że przedsiębiorcy skupiają się tylko na prowadzeniu biznesu, a nasz program ułatwia im zarządzanie firmą i pomaga w obszarze prawnym...

rozmawiał Wojciech Gryciuk


Więcej w zakładce IT Manager:

Rozmowa-z-Piotrem-Ciskim-z-firmy-komputerowej-Sage-w-Polsce

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

manager