Jesteś w: Manager » Rynek

Energooszczędność – moda czy konieczność?

28.11.2013 10:16  Rynek

Energooszczędność z dopłatą

Co się takiego stało, że słowo „energooszczędność” odmieniane jest przez wszystkie przypadki i nie ma prawie dnia, abyśmy nie słyszeli lub nie czytali o zrównoważonym budownictwie czy domach energooszczędnych i pasywnych? Przecież jeszcze nie tak dawno oszczędzanie energii kojarzyło się większości ludzi z pamiętaniem o tym, żeby zgasić światło wychodząc z domu, albo wymienić standardowe żarówki na te, pochłaniające mniej energii.

Jest unijna dyrektywa, ale…
Powoli,  a jednak coraz skuteczniej dociera do większości Polaków prosta prawda: ściany, okna, nowoczesne urządzenia, takie jak pompy ciepła czy wentylacja z rekuperacją – wszystko to może być energooszczędne i wszystko to przekłada się z korzyścią wprost na nasze portfele. Bardziej zorientowani wiedzą, że „pogania nas” unijna dyrektywa nakazująca zmniejszenie zużycia energii i niemal zeroenergooszczędne budowanie już za niespełna siedem lat. - Nie mamy pola manewru i nie ma co stawiać pytań typu: można, czy nie można być energooszczędnym? Mamy tylko czas  między rokiem 2018-2019 i 2020-2021, żeby wszystko właściwie przygotować do zmian w budownictwie. Jeśli tego nie zrobimy,  dojdziemy do takiego momentu, jak w przypadku ustawy o czystości i porządku w gminach. Bo w sprawie budownictwa zrównoważonego i energooszczędnego jest unijna dyrektywa. I albo ją wykonamy, albo będziemy płacić kary – wyjaśnia Roman Trzaskalik, prezes Parku Naukowo-Technologicznego Euro-Centrum w Katowicach, gdzie powstał jeden z dwóch najlepiej ocenianych w Europie budynków pasywnych użyteczności publicznej.

Nic pod przymusem!
 Ale nie tylko o dyrektywę tu chodzi, bo coraz więcej ludzi „na własnej skórze” przekonuje się, że domy energooszczędne są tańsze w użytkowaniu, przyjazne i komfortowe. Tak jak trzyosobowa rodzina, która  przeniosła się latem tego roku z mieszkania w blokowisku dużego miasta do wygodnego domku w podkrakowskich Michałowicach. Domku niskoenergetycznego, tzn. takiego, w którym opłaty za prąd i ogrzewanie są naprawdę śmiesznie małe. Taki był cel eksperymentu przygotowanego przez Fundację Edukacja Bez Granic w ramach projektu „Żyj aktywnie, buduj pasywnie” dofinansowanego przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, mającego za zadanie zwiększenie zainteresowania potencjalnych inwestorów budownictwem energooszczędnym i pasywnym. Eksperyment trwał cztery tygodnie, a patronował mu Bank Zachodni WBK. To jednak nie jedyny przykład, że energooszczędnie chcemy budować coraz chętniej i coraz lepiej. Jest tylko jeden problem: czy nas na to stać, bo na razie w Polsce samo postawienie energooszczędnego domu jest droższe, niż standardowego.

Po to są finansowe zachęty
W większości państw europejskich rozwój sektora budownictwa zrównoważonego wspierany jest przez odpowiednie zachęty prawne i finansowe. Tak jest już teraz również w Polsce. Od marca tego roku ruszył bowiem program dopłat Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska do budowy i zakupu domów oraz mieszkań energooszczędnych. - Według mojej oceny, forma dotacji przygotowana przez NFOŚiGW ma być dodatkową zachętą dla inwestorów już wcześniej myślących o budownictwie energooszczędnym. Bo ważne jest tworzenie świadomości budownictwa pasywnego i propagowanie wiedzy na ten temat wśród wszystkich uczestników rynku - zarówno klientów, jak i inwestorów. Program Funduszu wspomaga ten proces i przyczynia się do zwiększonego zainteresowania tematem. Widać to choćby po wielu pytaniach od klientów o formę  i zasady wsparcia z NFOŚiGW. Na stronach internetowych Funduszu można na bieżąco śledzić, który z banków wdrożył już kredyty z dopłatami NFOŚiGW oraz  znaleźć szczegóły dotyczące całego projektu. Polecam – zachęca Sylwia Nadolna,  menedżer ds. kredytów dla ludności w Banku Zachodnim WBK S.A., który jest jednym z siedmiu banków współpracujących z NFOŚiGW przy programie dopłat do budownictwa energooszczędnego. 

Ile i dla kogo, czyli próba generalna
Z Narodowego Funduszu, za pośrednictwem banku, można dostać jednorazowe bezzwrotne dofinansowanie - do 50 tysięcy złotych dopłaty do budowy domu pasywnego oraz do 30 tysięcy złotych do domu energooszczędnego. W stosunku do pierwotnego projektu, wzrosło dofinansowanie do zakupu mieszkań w budynkach pasywnych – do 16 tysięcy złotych, a w energooszczędnych – do 11 tys. zł brutto. Dofinansowanie jest wypłacane inwestorom po zakończeniu budowy oraz po potwierdzeniu osiągnięcia zakładanych w projekcie oszczędności energii.  Program zaplanowano do 2018 roku.  – Nasz program ma charakter raczej pilotażowy, dlatego, że wyprzedza prawo budowlane obowiązujące obecnie w Polsce. Aby postawić dzisiaj dom zgodnie z normami budowlanymi, trzeba budować go w założeniu, że używa około 100 KW godzin energii na mkw w ciągu roku. Natomiast program zachęcający tych Polaków, którzy chcą wydać trochę więcej pieniędzy i wybudować cieplejszy budynek, powoduje, że chcemy, aby zużycie energii wynosiło w granicach 40-45 proc. KW godzin energii na mkw w ciągu roku. Proszę też pamiętać, że to założenie może być traktowane jako okres przejściowy do znacznie bardziej wyśrubowanych parametrów zgodnych z normami budowlanymi, kiedy po 2020 roku będziemy musieli zgodnie z zaleceniem UE budować domy niemal zeroenergetyczne – wyjaśnia Witold Maziarz, rzecznik prasowy NFOŚiGW.  I dodaje, że program dopłat to swego rodzaju próba generalna. Ma bowiem wskazać z jednej strony inwestorom, żeby budować cieplejsze domy, bo to się opłaca, a z drugiej strony zachęcić producentów, aby zaczęli produkować coraz lepsze materiały niezbędne do tego, żeby energooszczędne domy mogły powstawać. - Zwracamy też uwagę deweloperom, by trochę inaczej podeszli do produktów, jakimi dysponują – mianowicie mieszkań, które w chwili obecnej niestety na rynku zalegają.  Natomiast my proponujemy, żeby zastanowić się i być może zmodernizować tę ofertę, wprowadzić na rynek coś, co jest trochę inne, a z drugiej strony bardziej atrakcyjne dla samego klienta, który za ciepło i prąd będzie co miesiąc płacił mniej. – wyjaśnia Witold Maziarz.
 
Na początek – nowe normy
Pierwszy krok prawny w kierunku budownictwa energooszczędnego też został już zrobiony. Od początku 2014 roku wszystkie powstające budynki będą musiały spełniać nowe warunki techniczne. Wprowadzane zmiany to kolejny krok do upowszechnienia budowy domów o niskim zużyciu energii. Czy są korzystne dla inwestorów indywidualnych? Czy będą odczuwalne dla uczestników rynku? Czy wystarczą, by spełnić zobowiązania wobec UE w zakresie obniżania energochłonności budynków?
Wprowadzające je rozporządzenie przewiduje zmiany dotychczasowych norm dotyczących izolacyjności cieplnej przegród zewnętrznych oraz wskaźnika zapotrzebowania na energię pierwotną budynku, rozpisany aż do 2021 roku. Dzięki temu uczestnicy rynku już dziś wiedzą, jakie wymagania będą musiały spełnić budynki oddawane do użytku w ciągu najbliższych ośmiu lat. Dla budownictwa jednorodzinnego legislator ustanowił standardy w zakresie zapotrzebowania nowych budynków na energię pierwotną na poziomie nie większym niż: 120 kWh/m2 – od 2014 r., 95 kWh/m2 – od 2017 r., 70 kWh/m2 – od 2021 r.
Przepisy przewidują też konsekwentne obniżanie wartości współczynnika przenikania ciepła przez przegrody zewnętrzne domu. W przypadku ścian oznacza to wzrost grubości izolacji o ok. 2 (od 2014), 4 (od 2017) i 5 (od 2021) cm. „Spełnienie nowych norm podwyższy nieco koszt budowy domu, ale wzrosną oszczędności na eksploatacji na skutek zmniejszenia zapotrzebowania domu na ciepło.

Kto się boi wyższych kosztów?
Wśród inwestorów indywidualnych i deweloperów obawy wzbudzają jednak koszty budowy domu według nowych wymogów technicznych. Wiele osób uważa, że będą wyższe. - Dom niskoenergochłonny można zbudować bez inwestowania w najdroższe i najbardziej zaawansowane technologicznie rozwiązania – mówi architekt Monika Kupska-Kupis. - Wystarczy przemyślany projekt architektoniczny, uwzględniający odpowiednie usytuowanie domu względem stron świata oraz maksymalne wykorzystanie światła dziennego i ciepła ze słońca, by znacząco obniżyć zapotrzebowanie na ogrzewanie i sztuczne doświetlenie. Wiąże się to także z doborem odpowiednich okien zależnie od ich usytuowania geograficznego. Energia słoneczna jest bowiem najważniejszym źródłem energii w budynkach zrównoważonych.

Czy jest model idealny?
Idealny model jest taki, że ludzie budujący dla siebie dom energooszczędny, będą czerpać korzyści z zastosowanych w nim energooszczędnych rozwiązań przez cały okres jego eksploatacji. Producenci natomiast zrewidują swoje oferty, zaoferują konsumentom bardziej energooszczędne produkty, a deweloperzy dostosują oferowane mieszkania i domy do bardziej wymagających norm.
A jeśli chodzi o zrozumienie (bądź niezrozumienie) idei budownictwa energooszczędnego czy pasywnego, to… - Mam bardzo prostą definicję domu pasywnego: jest on swego rodzaju perpetuum-mobile, czyli budynkiem, który przy wykorzystaniu określonych technologii nie potrzebuje do swojego funkcjonowania – ogrzewania, chłodzenia, wentylacji, oświetlenia awaryjnego klatek schodowych energii z zewnątrz. Mówiąc jeszcze prościej: sam jest się w stanie zaspokoić, bez zewnętrznych źródeł energii – wyjaśnia prezes Trzaskalik z Euro-Centrum. I pyta: Czy to nie jest kuszące?
  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz

manager