Jesteś w: Manager » Rynek

A Future Not Made in the EU

26.10.2017 23:19  Rynek

A Future Not Mage in the EU to projekt, który wykorzystuje podejście "speculative design", czyli „dizajnu spekulatywnego” - innowacyjną metodę projektową prezentującą wizje przyszłości, ale skupioną na konkretnych produktach i usługach stworzonych zgodnie z metodologią pracy projektowej. Design wykorzystywany jest w eksplorowaniu możliwych scenariuszy przyszłości. Za kreację w projekcie realizowanym przez Centrum Cyfrowe odpowiadają Jakub Koźniewski oraz Marcin Talarek.

Dizajn spekulatywny to nowatorska metoda foresightowa, pozwalająca dyskutować o przyszłości w oparciu o projekty nieistniejących jeszcze produktów lub usług.” - mówi Alek Tarkowski z Centrum Cyfrowego. “Wykorzystaliśmy tę metodę by mówić o przyszłości prawa autorskiego. Dyskusja o jego reformie tkwi w ‘tu i teraz’, jest niezmiernie techniczna i ekspercka. Naszym projektem chcemy pokazać przyszłość prawa autorskiego, ale też pobudzić wyobraźnię i w ten sposób unaocznić skutki złej reformy.” - dodaje.

Twórcy projektu
A Future Not Made in the EU połączyli to podejście z metodami tworzenia polityk publicznych. „W rzecznictwie czy pracy nad politykami publicznymi stosuje się zazwyczaj dość tradycyjne metody oparte na analizie danych, poszukiwaniu dowodów, odwoływaniu się do analiz ekonomicznych i prawnych. Chcieliśmy wyjść poza ten zakres metod, robiąc coś unikalnego.” - opowiada Alek Tarkowski.

Centrum Cyfrowe oraz team kreatywny Koźniewski i Talarek wspólnie wykreowali 3 produkty:
DigiAtoms, DigiTutor i DigiDermis.

DigiAtoms to system łączonych elektromagnetycznie trójkątnych elementów, które dynamicznie formują dowolnie pożądany kształt. Elementy te umożliwiają tworzenie przedmiotów o różnych funkcjonalnościach z jednego materiału bazowego. Przedmioty te mogą dodatkowo reagować na nasze działania (np. pudełko otwierające się w reakcji na jego podniesienie), a także czynniki zewnętrze np. zmiany temperatury czy światła.

DigiAtoms to sposób na ustawiczny recykling rzeczy, którymi się otaczamy. Złożone
z DigiAtoms przedmioty możemy dowolnie zmieniać w inne, aktualnie potrzebne.
” - tłumaczy Jakub Koźniewski - “To nowy rodzaj materii, dzięki której nasze fizyczne otoczenie możemy z łatwością kształtować niemal tak samo elastycznie, jak piksele na ekranie.” - dodaje.

DigiTutor to urządzenie edukacyjne wykorzystujące sztuczną inteligencję, które wspomaga naukę w każdych warunkach i przez całe życie. Wykorzystuje ono dane dostępne online, aby proaktywnie zachęcać nas do czerpania wiedzy w codziennych warunkach. Składa się z elementu komunikacyjnego noszonego za uchem i odłączanego drona, który przeszukuje otoczenie w celu dostarczenia istotnych informacji oraz lepszego zrozumienia kontekstu w jakim znajduje się użytkownik.

“Uczący się naszego, indywidualnego stylu poznawczego i towarzyszący nam w naszym codziennym życiu ‘cyfrowy nauczyciel’ zmienia nasze postrzeganie edukacji, jako skończonego i ograniczonego do lat szkolnych oraz budynku szkoły czy uczelni procesu.”
- mówi Marcin Talarek. “DigiTutor to platforma będąca mariażem nowych technologii (sztuczna inteligencja) z tym co najlepsze w tradycyjnej edukacji. Nauczyciele mają możliwość pełnić na niej bardziej rolę opiekunów dla użytkowników, którzy mogą być osobami w dowolnym wieku.” - wyjaśnia Talarek.

DigiDermis natomiast to platforma do rejestrowania, przechowywania i udostępniania danych dotykowych. Dzięki DigiDermis możemy dzielić się wrażeniami dotykowymi w taki sam sposób, w jaki obecnie korzystamy z video online, odtwarzając dotykowe właściwości dowolnego obiektu ze świata rzeczywistego - jego kształtu, faktury, elastyczności i temperatury.

DigiDermis to produkt, który znacząco poszerza spektrum doświadczeń względem raczkujących obecnie prototypów ‘rękawiczek do VR’. Pozwala na zrównanie doświadczeń haptycznych z tymi audiowizualnymi i jeszcze bardziej zaciera granicę między tym co realne a tym co wirtualne. Rejestrowanie i odtwarzanie subtelnych wrażeń dotykowych, pozwala także na kreację zupełnie nowych “wirtualnych faktur” oraz dowolne remiksowanie tych już istniejących.” - opisuje Jakub Koźniewski.

Szukaliśmy twórczych sposobów mówienia o technicznych kwestiach związanych z prawem autorskim. Prawo autorskie dotyczy każdego, kto korzysta z Internetu - ma ono wpływ na to co będzie tamże dostępne i w jakim stopniu. Jednak nie chcieliśmy straszyć ludzi czarnymi wizjami.” - mówi Anna Mazgal z Centrum Cyfrowego. “Postanowiliśmy pokazać jakie możliwości daje nam technologia i jakim hamulcem dla tych możliwości może być prawo niedostosowane do cyfrowej rzeczywistości. Teraz jest ten moment, kiedy w Europie decyduje się na ile takie produkty, jak DigiDermis, DigiAtoms oraz DigiTutor będą mogły powstawać i funkcjonować. Technologia rozwinie się prędzej czy później. Ale to właśnie przepisy mogą ograniczyć jej stosowanie.” - dodaje.

Projekty typu DigiAtoms, DigiTutor i DigiDermis nigdy nie powstaną, jeśli niepożądane zmiany w prawie autorskim sprawią, że tworzenie takich produktów nie będzie możliwe lub będzie ono ograniczać ich rozwój. Komisja Europejska i Parlament Europejski pracują obecnie nad reformą prawa autorskiego, która w założeniach ma na celu jego dostosowanie do ery cyfrowej. W swoim aktualnym kształcie reforma zawiera jednak anachroniczne rozwiązania, których wprowadzenie może zatrzymać Europejczyków w analogowym świecie.

“Intencją twórców reformy było dostosowanie jej do cyfrowej rzeczywistości, jednak wciąż zawiera ona zapisy, które sprawiają, że o ile np. nauczyciel może wykorzystywać dowolne treści na potrzeby zajęć, o tyle szkolna biblioteka takich praw już nie ma. Takie rozwiązanie sprawia, że o wiele trudniej jest wyobrazić sobie, że w przyszłości będziemy w stanie stworzyć rozwiązania w pełni odpowiadające na wyzwania współczesności np. umożliwiające tzw. lifelong learning, który w założeniu znacznie rozszerza definicję edukacji w stosunku do jej tradycyjnego rozumienia.” - tłumaczy Alek Tarkowski.

Jeśli nie uda się poprawić proponowanych w reformie przepisów, zatrzymany zostanie rozwój innowacji nie tylko w zakresie edukacji, ale też innych istotnych obszarach takich jak możliwość dzielenia się i dostęp do cyfrowych treści online, e-biznesie czy nawet w obszarze opieki zdrowotnej. Proponowane w reformie rozwiązania oraz jej anachroniczność znacznie ograniczają potencjał jaki może nieść za sobą rozwój technologii w najbliższej przyszłości - np. ograniczają tzw. Text&Data Mining blokując jego zastosowanie w diagnostyce, leczeniu oraz poradnictwie medycznym.

“Nad kształtem prawa autorskiego debatuje Parlament Europejski i wkrótce w dyskusji uczestniczyć będą rządy krajów Unii Europejskiej. Niektórzy decydenci rozumieją, że prawo musi nadążać za rzeczywistością. Inni chcieliby, żeby kultura, edukacja i rozrywka działały w Internecie, tak jak w erze analogowej. Jesienią propozycja Parlamentu stanie się przedmiotem debaty między trzema organami biorącymi udział w procesie stanowienia prawa w Unii Europejskiej: Komisją Europejską, przedstawicielami Parlamentu Europejskiego oraz Radą Unii Europejskiej. Ta ostatnia złożona jest z reprezentantów rządów Państw Członkowskich UE. Dlatego ważne jest, aby pokazać nie tylko europosłom, ale i przedstawicielom rządów krajowych, że niektóre propozycje Komisji Europejskiej szkodzą rozwojowi innowacji w Europie.” - opowiada Anna Mazgal.

“Projekt ‘A Future not Made in the EU’ pokazuje o jaką stawkę walczy Centrum Cyfrowe i inne organizacje zajmujące się prawami cyfrowymi. Teraz jest moment by pokazać Europie dobry kierunek- dodaje Alek Tarkowski.

Więcej o projekcie A Future Not Made in the EU: futurenotmade.eu

opr. wogr

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

manager