Jesteś w: Manager » Pełen relaks

Heinz Lichtenegger

04.11.2014 22:30  Pełen relaks
Heinz Lichtenegger

Rozmowa z Heinzem Lichteneggerem, twórcą firmy Pro-Ject


– Jak rozwijała się firma Pro-Ject w ciągu ostatnich lat?
– Nie tylko wypuściliśmy na rynek szereg nowych produktów, ale też doświadczyliśmy wielu zmian. Przede wszystkim, w Stanach Zjednoczonych odżyła popularność płyty winylowej i dźwięku stereo. Ta moda zmieniła wiele rzeczy w tej branży. Rynek amerykański dosłownie eksplodował.

– Może pan podać jakieś liczby?
– Ameryka to teraz sprzedaż rzędu 20-30 tysięcy sztuk, ale moglibyśmy eksportować tam znacznie więcej gramofonów. W zasadzie mógłbym całą moją produkcję sprzedać w Ameryce. To olbrzymi rynek, ale nie chcę zaniedbywać rynku w Europie. Muszę jeszcze dodać, że sprawdził się mój koncept mikrokomponentów high-endowych. Młodzi miłośnicy muzyki chcą mieć dobrej jakości dźwięk z jak najmniejszych urządzeń. Nie akceptują plastiku, tandety. Oczekują, by urządzenie było estetyczne i łatwe w obsłudze, miało oprogramowanie kompatybilne ze standardem Apple. Chcą słuchać swojej ulubionej muzyki przez streaming. Usiłują łączyć różne filozofie – prawdziwej jakości hi-fi i komfortu iPoda. Era płyt kompaktowych skończyła się ponieważ ludzie stopniowo przerzucają się na internetowe źródła dźwięku. Dzisiaj sprzęt audio pozbawiony możliwości współpracy ze smartfonem czy komputerem nie jest już interesujący.

– W środowisku audiofilów uchodzi pan za… proroka. Postawił pan na produkcję gramofonów, gdy wydawało się, że winylowe płyty zostały już wyparte przez srebrne krążki.
– Bardzo mnie to cieszy. Sprzedajemy ponad dwa razy więcej gramofonów niż trzy lata temu. Mamy około 30 różnych modeli w różnych kolorach. I w różnych cenach; od 199 euro do 9 tysięcy euro. Nasi klienci traktują gramofony jak elementy nadające styl wnętrzu. Są ustawiane na półkach jak np. ozdobne wazony. Wiele osób eksponuje swe kolekcje winyli, nierzadko wieszając piękne okłady na ścianach – tak jak obrazy. W ciągu kilku ostatnich lat Pro-Ject wykonał spory skok jakościowy, co widać szczególnie w konstrukcji naszych droższych modeli. W katalogu systematycznie pojawiają się coraz droższe gramofony, ponieważ posiadacze tych tańszych po kilku latach chcą się rozwijać i wspinać na wyższy poziom.

– Sam należę do tej grupy…
– Rośnie zaufanie do marki. Odpowiadając na potrzeby rynku doszliśmy już do poziomu hi-endowego. To jednak tylko rodzaj efektu ubocznego całej działalności, ponieważ trzon oferty stanowią konstrukcje z niższej i średniej półki. Nasze gramofony nie powinny być postrzegane jako szczególnie ekskluzywne. Pomimo wprowadzania coraz bardziej zaawansowanych technicznie modeli, chcemy trzymać się z daleka od tego wizerunku. Myślę, że ekskluzywność może być problemem i w pewnym sensie odpychać ludzi od marki. W wielu krajach gramofony Pro-Jecta sprzedawane są nawet w elektronicznych supermarketach. Dziś Pro-Ject eksportuje swoje produkty do 80 krajów i należy do grona 10 czołowych producentów na rynku audio.

– Czy Pro-Ject jest już obecny w Chinach?
– Nie, tylko w Japonii. Dla Chińczyków jesteśmy zbyt tani... Poza tym czekam aż rozwinie się tam moda na winyle. To jeszcze trochę potrwa.

– Pańskie wizje się sprawdzają. Jest pan biznesowym jasnowidzem?
– Zawsze wierzyłem w winyle, w prawdziwą jakość dźwięku i czystość odtwarzania. Patrzę na to nie tylko jako przedsiębiorca, ale też miłośnik muzyki i kolekcjoner płyt. Ludzie przeważnie myślą, że nowe technologie wszystko ulepszą, ale tak nie jest. Płyty z lat 50. były nagrywane w sposób, który dzisiaj wydaje się prymitywny, bo mikrofony były gorszej jakości, ale te płyty były i nadal są wspaniałe. Po prostu umiano obchodzić się z ówczesną technologią w odpowiedni sposób. Niektórzy inżynierowie dźwięku w tamtych czasach nagrywali płyty ciszej, żeby uzyskać lepszą dynamikę. Porównałbym korzystanie z muzyki do jedzenia. Niektórzy oszczędzają, kupują tanie rzeczy, odwiedzają fast foody. Inni wolą się delektować doskonałą kuchnią. Całym sercem jestem po stronie tych drugich.

– Ilu zatrudnia pan obecnie pracowników?
– 450 osób, które naprawdę angażują się w to co robią. Pro-Ject to nietypowy biznes nastawiony na wymagających odbiorców, dla których ważny jest każdy szczegół.

– Rozwijacie też stronę internetową?
– Stworzyliśmy miejsce, które nazwaliśmy Pro-Ject Way of Living. Zapraszamy internautów do przesyłania zdjęć swojego sprzętu audio, dzielenia się uwagami o naszych produktach. Niektórzy ozdabiają swój sprzęt rysunkami, wspaniale eksponują go na półkach, to naprawdę interesujące projekty. Dużo się dzieje. Autorzy najciekawszych prac dostaną od nas słuchawki lub płyty.

Co lubi Heinz Lichtenegger?

Wakacje - szuka hoteli i restauracji, których właścicieli bardziej interesuje satysfakcja gości, niż szybki zysk
Samochód - „Umiem docenić dobre auto. Niedawno kupiłem Mecedesa S Coupé”
Hobby - „Zwykle czas spędzam w domu, z dobrym winem, przyjaciółmi i, co równie ważne, ze wspaniałą muzyką.” Jest właścicielem ogromnej kolekcji płyt winylowych
  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

manager