Jesteś w: Manager » Golf » Golf i biznes

Najciekawsze inwestycje golfowe w Polsce

23.04.2009 12:32  Golf i biznes
Najciekawsze inwestycje golfowe w Polsce
15 miliardów euro zarabia rocznie branża golfowa w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie. Golfistów przybywa z każdym rokiem. W Polsce powstają nowe pola golfowe.

53 miliardy euro to roczny dochód z gry w golfa w tzw. regionie EMA (Europa, Afryka, Bliski Wschód), jak wynika z ostatniego raportu KPMG. Czternaście i pół miliarda euro to czysty zysk, czyli PKB branży golfowej. To tyle, ile łącznie zarobiły kraje organizujące ostatnich sześć edycji Igrzysk Olimpijskich (przed Olimpiadą w Pekinie).

Jakby tego było mało, wartość rynku golfowego w rejonie EMA ciągle rośnie. W roku 2006 powstało tu 160 nowych pól. Roczny dochód z ich działalności rośnie – dziś wynosi 7 miliardów euro. Od 1985 roku liczba golfistów w Europie podwoiła się.

W ślad za trendami ogólnoświatowymi ruszają powoli polscy przedsiębiorcy. Do tej pory w Polsce budowano średnio jedno pełnowymiarowe pole golfowe rocznie, w ciągu najbliższego półtora roku powstanie ich co najmniej sześć. Niektóre zapowiadają się na prawdziwe perełki golfowego biznesu. To, co różni je od siebie, to nie tylko lokalizacja – rozrzucone są po całej Polsce – ale przede wszystkim pomysły inwestorów na utrzymanie pola i czerpanie z niego zysków. Przepisów na golfowy raj made in Poland jest co najmniej cztery.

Pomysł numer 1
Dom przy polu golfowym

Lwia część przychodów z golfa na świecie pochodzi z turystyki golfowej oraz z inwestycji deweloperskich realizowanych przy polach golfowych. W 2006 roku w regionie EMA przy polach wybudowano 17 tysięcy willi, domów i apartamentów, łącznie za prawie 19 miliardów euro. Klienci, którzy grają w golfa, przygotowani są na to, że za dom czy mieszkanie z dostępem do pola muszą zapłacić 30% więcej niż za zwykły dom. W zamian za to, mogą uprawiać ukochany sport nawet codziennie i bez dodatkowych kosztów. Główne przychody z inwestycji mają pochodzić ze sprzedaży lub wynajmu mieszkań leżących przy polu. To najpopularniejszy typ inwestycji golfowej w Europie, prawdopodobnie także w Polsce.

Klasycznym przykładem jest kompleks rekreacyjny Sobienie Królewskie Golf & Country Club. Kompleks powstaje 30 kilometrów od Warszawy, w miejscowości Sobienie Jeziory, na skraju parku krajobrazowego. Inwestorem jest „Włodarzewska SA”. Jest to przede wszystkim inwestycja deweloperska, ale jej wyróżnikiem, wizytówką i atrakcją jest pole golfowe. To właśnie pełnowymiarowy obiekt golfowy klasy mistrzowskiej ma przyciągnąć nabywców 80 domków jednorodzinnych i 19 apartamentów. Osoby, które kupią dom w Sobieniach zyskają status „członków założycieli” pola, co daje im znaczne przywileje w jego eksploatacji. Inwestor rozważa całkowite zamknięcie pola w przyszłości, by było dostępne tylko dla właścicieli okolicznych domów oraz gości hotelowych.

Osiedle domków jednorodzinnych typu bungalow o powierzchni 217 i 258 m² powstanie po lewej stronie drogi wjazdowej. Każdy z domów spełniać będzie zarówno wymogi domów letniskowych, jak i miejsc całorocznego wypoczynku.

Po przeciwnej stronie drogi, tuż przy polu zaplanowano apartamenty, z których najmniejszy będzie miał 50 metrów kwadratowych. Wiadomo, że inwestycja deweloperska powstawać będzie etapami, stosownie do zainteresowania nabywców. Domek pokazowy osiedla Sobienie Królewskie będzie można oglądać już w maju.

Szkocja, fontanny i bobry

Pole golfowe Sobienie Królewskie Golf & Country Club projektowała angielska firma Ford Golf Design. Podobno jedną z ważniejszych inspiracji dla jej architektów były klasyczne pola golfowe z lat 20. projektowane przez Harry’ego Colta, Dr. Alistaira McKenzie i Toma Simpsona. Może dlatego pole w Sobieniach ma charakter szkockiego links course, z dużą liczbą piaskowych bunkrów. Tylko kilka dołków zaplanowano w stylu parkland, wykorzystując lokalną roślinność, podkreślającą walory polskiego krajobrazu.

Pole będzie klasy mistrzowskiej, co oznacza, że posłuży jako arena nawet dla międzynarodowych turniejów zawodowców. Projektanci postarali się, by Sobienie Królewskie były dostępne nie tylko dla zaawansowanych graczy, ale także dla nieco słabszych. Rundę będzie można rozpoczynać w czterech miejscach pola – miejsce zdeterminuje stopień trudności. Ważnym elementem pola będą trzy jeziora z fontannami napowietrzającymi. Zagwarantują one nawodnienie pola oraz utrzymanie czystości ekologicznej terenu. W przyszłości jeziora staną się domem dla występujących w okolicy gatunków dzikiego ptactwa. Póki co, na terenie klubu w Sobieniach spotkać można niezliczone ilości bobrów.

Domy i samoloty

Oprócz domów i pola golfowego Sobienie Golf & Country Club to także lotnisko dla małych samolotów turystycznych, SPA, restauracja, korty tenisowe, stadnina koni w najbliższym sąsiedztwie, hotel mieszczący się w XIX-wiecznym pałacyku w Sobieniach Szlacheckich. Już w czerwcu tego roku ruszą driving range, putting green, niedługo potem sześć dołków do nauki i doskonalenia gry. Część treningowa położona jest bardzo blisko tutejszego osiedla. Akademia Golfa i szkółka dla dzieci to świetny początek dla tych, którzy przygodę z golfem zaczęli niedawno. Na urlop połączony z grą w golfa na 18-dołkowym polu będzie można wybrać się za dwa lata.

Na zdjęciu wyżej - wizualizacja domu klubowego Sobienie Golf & Country Club.


Domek przypolu golfowym Sobienie Królewskie Golf & Country Club


18 sty dołek Sobienie Golf & Country Club


 
plan pola w Sobieniach Królewskich

Pomysł numer 2
Pole w kawałkach

Ze wszystkich opisywanych tu pól, najszybciej, bo już w tym roku, ruszy Sand Valley Golf & Country w Pasłęku koło Elbląga. 18-dołkowe pole klasy mistrzowskiej jest głównym elementem kompleksu golfowego, w skład którego wchodzą również: 6-dołkowe pole treningowe, driving range, tereny do ćwiczeń krótkiej gry i imponujący, 200-metrowy putting green. Inwestorem jest spółka Sand Valley Company Sp z o.o.

To typ inwestycji golfowej bardzo popularny w krajach skandynawskich, ale nieznany jak dotąd w Polsce. Głównym założeniem całego przedsięwzięcia jest instytucja spółki. Docelowo pole wielkości 82 hektarów ma stać się własnością dużej (kilkusetosobowej) grupy wspólników. Spółka co roku sprzedaje nie więcej niż 100 udziałów, a ich ceny wzrastają o 20% rocznie. Aktualna cena to 20 tysięcy złotych (6 tysięcy euro) każdy. Cena może wydawać się atrakcyjna, zważywszy, że koszty udziałów, na przykład w fińskich polach, kształtują się na poziomie 20-25 tysięcy euro. Jest tylko jedno ale. Zarządca musi tak pokierować wydarzeniami na polu, by jego realna wartość rzeczywiście rosła. Sand Valley musi być na tyle atrakcyjne, by stać się ośrodkiem obleganym przez golfistów, ich rodziny i firmy.

Jak sprzedać pole piachu?

Nazwa Sand Valley pochodzi od doliny, która dzieli centralnie położony stary las sosnowy na dwa piaszczyste pagórki morenowe. Tutaj ma swój początek bunkier o powierzchni dwóch hektarów, ciągnący się prawie pół kilometra na południe, przecinający trzy fairwaye. Elementem pola będzie 20-metrowe wzgórze z widokiem na okoliczny krajobraz. Dominującym elementem krajobrazu jest piasek. Głównym projektantem Sand Valley jest Fin Lassi Pekka Tilander, a architektem Amerykanin Tony Ristola. Te dwa nazwiska to gwarancja jakości i nowoczesności. System nawadniający Sand Valley jest taki sam, jak na polach Pebble Beach Golf Links, Vilamoura Old Course, Sunningdale Golf Club (Old). Architektonicznie pole nawiązuje do Pine Valley, The National Golf Links of America, czy Pebble Beach – pól golfowych słynących z harmonii krajobrazu. Pod koniec kwietnia do użytku golfistów zostanie oddanych kilka pierwszych dołków Sand Valley. Na początku lipca gotowa będzie całość. Wszystkie udziały mają zostać wyemitowane do 2011 roku.

– Budowa pola to koszt mniej więcej 10-12 milionów złotych. Roczny koszt utrzymania to średnio milion złotych. Dlatego podstawą sukcesu jest pomysł na to, skąd wziąć fundusze nie tylko na budowę, ale także na utrzymanie pola – mówi Wojciech Dziewulski. Jak zarobić milion na polu golfowym? Punkt pierwszy to dochody z pola. Runda golfa na Sand Valley kosztuje 100 zł. Aby uzbierać milion złotych, potrzebnych jest zatem co najmniej 10 tysięcy rund. Bogate zaplecze rozrywkowe plus atrakcyjne pole to świetny pretekst do organizowania imprez, szkoleń, wyjazdów grupowych.

– Ludzie muszą jednak mieć gdzie spać i co jeść. Dlatego pomyśleliśmy także o inwestycji deweloperskiej – tłumaczy Dziewulski. Na ponad 20 hektarach, tuż obok pola powstanie w przyszłości apartamentowy Country Club czyli 160 rezydencji, hotel, basen, korty tenisowe. Łącznie tysiąc miejsc noclegowych. Część z nich przeznaczona będzie na wynajem dla gości pola. Poważne zyski ma przynieść także dom klubowy:
– Część domu klubowego to apartamenty. Ich właściciele będą mogli w nich mieszkać, jeśli zechcą, a jeśli nie – my będziemy wynajmować je naszym gościom, płacąc właścicielom do 80% przychodu. Właściciel apartamentu w domu klubowym Sand Valley w ramach gwarancji CONDO ma zapewnione 10 tysięcy euro rocznie za wynajem swojego mieszkania – opowiada Wojciech Dziewulski.

Chętni do spółki
W tej chwili sprzedano prawie 300 udziałów Sand Valley, nabywców jest ponad 60.
Kto jest zainteresowany współposiadaniem atrakcyjnego pola golfowego?
– W okresie Świąt Bożego Narodzenia kilka udziałów kupiono dla krewnych w prezencie gwiazdkowym. Kupują je również biznesmeni, którzy widzą w tym dobry, długoterminowy interes – podobnie jak w jednostkach uczestnictwa w funduszach nieruchomościowych. Kilka osób kupiło je jako zabezpieczenie na starość. Uwaga! Jeśli kupujący ma żonę, transakcję trzeba koniecznie przeprowadzać w jej towarzystwie. Inaczej nic z tego nie wyjdzie. Żona, która nie wie, o co chodzi, nie wesprze takiej inwestycji – opowiada Wojciech Dziewulski, szef Sand Valley Company Sp z o.o. Twierdzi, że golfiści nie są szczególnie zainteresowani kupnem udziałów. Jeszcze nie.

– Myślę, że golfiści muszą najpierw zobaczyć pole, zagrać na nim kilka razy, a potem będą kupować udziały. Poza tym, zaawansowanych golfistów jest jeszcze w Polsce niewielu. Za to bardzo wielu jest przyszłych golfistów, to na nich stawiamy – dodaje Dziewulski.

Połowa udziałowców w Sand Valley to firmy, zazwyczaj z kapitałem zagranicznym. Firma może wykupić minimum cztery udziały. Dzięki temu do korzystania z pola mają prawo wszyscy pracownicy firmy, lecz tylko czterech jednocześnie. Jakie branże interesują się udziałami w polu? Na przykład producent przeciwpchelnych obroży dla psów, osłonek do kiełbas, mleka w proszku – światowi potentaci.

















Pomysł numer 3
Wejchert Golf Club

Nazwisko Roberta Trenta Jonesa Juniora, jednego z najlepszych architektów golfowych na świecie, zna każdy golfista. „Bobby Jones” zaprojektował około 300 pól golfowych, wiele z nich zajmuje czołowe miejsca w światowych rankingach najlepszych pól.

Firma Roberta Trenta Jonesa II wygrała konkurs na projekt pola golfowego w miejscowości Brześce między Górą Kalwarią i podwarszawskim Konstancinem. Pomysłodawcą i inwestorem jest Jan Wejchert, prezes ITI Group. Pole golfowe w Brześcach i działający przy nim klub golfowy to zdecydowanie najważniejsza część projektu Wejchert Golf Club. Pole zajmuje prawie 100 ha czyli 90% powierzchni inwestycji. Ma mieć charakter mistrzowski. W praktyce oznacza to, że będzie można organizować na nim turnieje z cyklu European Tour oraz inne imprezy na wysokim poziomie, na przykład zamknięte turnieje z udziałem gwiazd światowego golfa czy turnieje Pro-Am o podobnym charakterze.

Pozostałe elementy projektu to ośrodek SPA, ośrodek medytacji, restauracja, część konferencyjna, obszar zabaw dziecięcych oraz tzw. część Residential. Pełnią one rolę komplementarną, pole ma być bowiem miejscem spędzania wolnego czasu dla całych rodzin. Budowa ośrodka medytacji i jogi to wyraz osobistych zainteresowań Jana Wejcherta.

Koszty realizacji projektu są na razie nieznane, inwestor nie udziela oficjalnych informacji na ten temat. Zaangażowanie Roberta Trenta Jonesa Juniora oraz zakres prac pozwalają jednak przypuszczać, że są to koszty porównywalne z budową każdego innego ośrodka golfowego tak wysokiej klasy w Europie czy USA.

Przyszłe zyski z pola w głównej mierze czerpane będą ze sprzedaży członkostwa, opłat za grę, naukę w Akademii Golfa, organizacji turniejów oraz usług towarzyszących.

W części Residential zaplanowano budowę około 50 domów. Ich sprzedaż ma nieco zrównoważyć wymagania finansowe biznesu. Sprzedaż nieruchomości nie jest jednak, co wyraźnie podkreśla inwestor, głównym celem budowy pola. W związku z inwestycją w Brześcach, uruchomiono już program młodzieżowej Akademii Golfa, który daje dzieciom z okolicznych szkół możliwość bezpłatnej nauki gry. Chodzi o to, aby przyciągać chętnych do nauki golfa, zainteresować tym sportem okolicznych mieszkańców, nawet jeśli nie są to typowi klienci pól golfowych.

Zanosi się więc na to, że Wejchert Golf Club będzie polem drogim, ekskluzywnym. Utrzymanie supernowoczesnego pola golfowego klasy mistrzowskiej musi kosztować, i to niemało. Aby udało się je utrzymać dzięki bieżącej działalności pola, opłaty za członkowstwo w klubie i za wstęp nie mogą być niskie. Tym bardziej, że okoliczni mieszkańcy będą korzystać tylko z driving range’u i akademii golfowej.
Pole klasy mistrzowskiej, sygnowane przez RTJ II to nie zabawka dla amatorów i dzieci z okolicy, uczące się gry. Plany, aby klientów szukać w okolicy, nie wydają się realne.

Made by RTJ Jr

Pole Wejchert Golf Club ma wyróżniać przede wszystkim jakość. To projekt bez kompromisów, dopracowany w każdym szczególe. Zadbano między innymi o kwasowość, skład i ziarnistość piasku w bunkrach, dobór gatunków roślin na polu, widoki z poszczególnych dołków, przy uwzględnieniu pory dnia, pogody, przeważającego kierunku wiatru itp.

Projekt RTJ Jr gwarantuje, że golfiści będą mogli sprawdzić się tutaj na wszystkich płaszczyznach gry. Jednocześnie gra sprawi im przyjemność czysto estetyczną. Pole ma być „rzeźbą w przyrodzie”. Dla zawodowców będzie to pole bardzo trudne. Oficjalna pieczęć RTJ Jr nadaje mu status tzw. signature course, co oznacza, że jest to pole, którym projektant się chwali i pokazuje jako referencyjne innym klientom.

Taki wyróżnik to także magnes dla golfistów z całego świata. Inwestor dokłada starań, by wyposażenie pola (system komputerowego nawadniania, sprzęt konserwacyjny, kosiarki itp.) i Akademii Golfowej (m.in. komputerowe systemy wspomagania nauki, oświetlenie driving range'u, murawy podgrzewane zimą) spełniały najwyższe normy jakości i nowoczesności. Dbałość o środowisko naturalne to jedno z głównych założeń każdego projektu Trenta Jonesa. Przejawia się to przede wszystkim w oszczędności wody. Na polu powstaje szczelny zbiornik retencyjny, do którego będzie przepompowywana woda z dolnych części pola. Podlewanie jest skomputeryzowane i zoptymalizowane, ograniczone wyłącznie do tych powierzchni pola, które tego wymagają.

Projekt ogranicza do minimum zużycie pestycydów i innych środków chroniących trawę na greenach i fairwayach. W praktyce na spryskanie jednego greenu przeznacza się mniej środków chemicznych, niż na jedno drzewo rosnące w okolicznych sadach. W tej kwestii nie ma kompromisów – pole nie może szkodzić środowisku. Przeciw roślinom niepożądanym stosowane będą środki naturalne. Polega to na sadzeniu wokół narażonych miejsc na polu roślin eliminujących te niepożądane. Pole będzie broniło się przed szkodnikami w sposób naturalny. Pod greenami i wokół pola buduje się przeszkody mechaniczne, by nie ingerować w populację nornic, kretów czy dzików. Pole będzie wykorzystywało i chroniło otulinę leśną w Brześcach. Niemal każde duże drzewo na polu pozostanie na swoim miejscu i będzie wkomponowane w krajobraz. JRT Jr dba także o to, by ekosystemu nie zaśmiecić żadną obcą rośliną.

Inauguracja projektu Wejchert Golf Club nastąpiła 7 kwietnia 2008 roku. Prace ziemne zaczęły się we wrześniu 2008 roku, a po przerwie zimowej, w kwietniu maszyny ponownie pójdą w ruch. Inwestor nie wyznaczył konkretnej daty uruchomienia całości pola. Według ostatnich ocen, nastąpi to w 2011 roku. Dokładna data zależy nie tyle od nakładów czy przebiegu budowy, ale od nastrojów na rynku, ogólnego klimatu wokół podobnych inwestycji, zainteresowania kupnem członkostwa w klubie czy domu przy polu.

Pomysł numer 4
Kalinowe Pola

– Chciałbym, żeby na nasze pole taksówką przyjeżdżał taksówkarz, a nie
doświadczony golfista. I żeby ten taksówkarz wyjmował z bagażnika komplet kijów
i szedł grać. To ma być pole dla wszystkich, którzy lubią golfa – mówi Marek Sokołowski, Fully Qualified Golf Professional z PGA Polska. W 2010 roku, 10 kilometrów od Świebodzina, w miejscowości Kalinowo powstanie 18-dołkowe pole golfowe, które ma być dostępne i przystępne. Krążyła plotka, że inwestor pochodzi z Niemiec. Jak zapewnia Marek Sokołowski, zawodowy golfista i trener, jedynym inwestorem jest osoba z Polski. Projektantem jest zaś on sam. Idea propagowana przez pana Marka jest prosta. Na 85 hektarach powstaje pole, które przyciągać będzie amatorów golfa nie tylko urodą i przyjazną atmosferą lecz również atrakcyjną ceną. Opłata roczna za grę ma wynosić około 1 200 złotych.

– To pole będzie utrzymywało się samo. Ale nie dlatego, że będzie tu grało 15 golfistów dziennie, którzy rocznie zapłacą kilka tysięcy za członkostwo w klubie. Na tym polu codziennie będą grały tłumy golfistów – mówi twórca pola. Akademia golfa i driving range w Kalinowych Polach ruszą już w maju. Magazyn „Golfmania” jest pierwszym medium w Polsce, które odnotowuje ten fakt. W lipcu obsiane zostaną fairwaye, a gotowe będą w 2010 roku. Dziś zainteresowanych członkostwem w klubie Kalinowe Pola jest już podobno około stu osób. W przyszłości, podobnie jak na polach na zachodzie Europy, ma być ich około 600.

– Z moim asystentem, Robertem Woźniakiem, zamierzam uczyć gry w golfa wszystkich zainteresowanych mieszkańców okolic. Chcę stworzyć nowy rynek golfowy, pole dla ludzi, którzy nigdy nie grali. Kalinowe Pola leżą między Zieloną Górą i Gorzowem Wielkopolskim. To golfowa pustynia. Myślę, że zainteresowanych będzie wielu. Teraz prowadzę klub golfowy, w którym mamy symulator najwyższej jakości. Gramy w golfa całą zimę. Mam u siebie golfistów, którzy dwa miesiące temu nawet nie wiedzieli, że golf istnieje. Za 2-3 lata będziemy mieli setki golfistów – opowiada Marek Sokołowski.

Kalinowe Pola to pole typu „parkland”. – Zaprojektowałem je, aby było wyzwaniem dla zaawansowanych golfistów, grających z białych tee, a równocześnie łagodne i ciekawe dla graczy początkujących, startujących z żółtych. Bardzo łatwo jest zaprojektować „ trudne pole golfowe” z wąskimi fairwayami, setkami bunkrów, dużą ilością wody i 8 000 metrów długości, ale nie w tym rzecz. Pole powinno być wyzwaniem dla większości graczy, nie może zniechęcać. W Klubie Golfowym Kalinowe Pola nie chcemy odstraszać nowych osób, chcemy je zachęcać i pozwalać im się bawić. Tych, którzy poszukują wyzwań, powinien usatysfakcjonować nasz 18. dołek – będzie jednym z najtrudniejszych w tej części Europy – kończy Sokołowski.

Kalinowe Pola usytuowane są 50 minut od Poznania, 40 minut od Gorzowa Wielkopolskiego, 20 minut od Zielonej Góry, na skrzyżowaniu tras A2 i S3. Pomysł Marka Sokołowskiego wbrew pozorom nie jest nowy. Idea tańszego golfa bliska jest wielu polskim klubom golfowym. Zrealizować jej w tak radykalnej formie nikt jednak w Polsce nie próbował. Biorąc pod uwagę, że okolica jest istną golfową pustynią, może być to trudne. Zwłaszcza jeśli Marek Sokołowski rzeczywiście jest samodzielnym inwestorem.

Co łączy pole golfowe i supermarket?

Zainteresowanych inwestycjami golfowymi w Polsce może zdziwić fakt, że część z nich owiana jest mgłą tajemnicy. Zdarza się, że o budowie 18-dołkowego pola na 100 hektarach gruntu wiedzą tylko bliżsi i dalsi znajomi inwestora. Nie ma uroczystego rozpoczęcia budowy, w gminie nikt nie bije braw.

– W Polsce golf jest otoczony masą stereotypów. Urzędnikom lepiej nie wspominać, że buduje się pole golfowe, czy cokolwiek związanego z golfem, bo od razu inwestycja skojarzy im się z dużymi pieniędzmi i ogromnymi dochodami – mówi Zbigniew Grabowski z City Golf Wrocław. – Nam w zeszłym roku zaproponowano siedemnastokrotną podwyżkę czynszu. Urzędnicy wrocławscy tłumaczą, że potrzebują pieniędzy na remonty mostów. Również podatki, jakie płacimy są tej samej wysokości, co opłaty za działalność supermarketów. Obiekty golfowe też wymagają dużych powierzchni, ale my możemy liczyć na 2 500 klientów w całym kraju. W tej chwili większość pól nie pokrywa kosztów funkcjonowania. Za pole płaci się pół miliona podatków rocznie. Do jego obsługi trzeba zatrudnić około 30 osób. A to przecież tylko część kosztów. W pewnych okolicznościach lepiej zlikwidować działalność gospodarczą i zamknąć pole dla graczy. Nie trzeba płacić podatku, a do gry można zapraszać, kogo się chce i kiedy się chce – wyjaśnia Grabowski.

Uzdrowić sytuację ma najnowszy projekt Ustawy o Sporcie, przygotowany przez Ministerstwo Sportu. Zawiera on zapis o objęciu podatkiem rolnym terenów o powierzchni powyżej 10 ha, przeznaczonych wyłącznie na działalność sportową (pola golfowe, skate parki, skocznie, wyciągi narciarskie itp.). Obecnie objęte są one podatkiem lokalnym od nieruchomości. Jeśli ustawa wejdzie w życie, właściciele pól golfowych za metr pola będą płacić nie kilkadziesiąt groszy, jak dziś, ale kilka. Umożliwi to m.in. budowę pól publicznych. Projekt został przekazany do konsultacji społecznej.

Plany, czyli o czym nie piszemy

– Pole, którego nie skończono, nie istnieje. Nie ma o czym mówić – uważają niektórzy golfiści. Z tego i z innych powodów nie piszemy o 18-dołkowym polu w miejscowości B. Z informacjami trzeba poczekać do 2010 roku, kiedy pole będzie w całości gotowe. Warto poczekać. Pole jest przejawem pasji golfowej swego właściciela. Pierwszy dołek powstał w 2001 roku. Pomysłu na finansowanie pola na razie nie ma, lecz na pewno nie będzie dodatkiem do inwestycji deweloperskiej. To szczególny przypadek, gdy najpierw pomyślano o budowie pola, a dopiero potem o tym, jak je utrzymać czy ewentualnie na nim zarobić.

Nie piszemy także w szczegółach o budowie publicznego pola golfowego na terenie byłej kopalni Szombierki w Bytomiu. Projekt jest w fazie planowania. Obejmuje on adaptację zabytkowej wieży wyciągowej Krystyna oraz zagospodarowanie byłej kopalni. Inwestorem jest spółka Armada Development. Koncepcją zagospodarowania terenów po byłej kopalni Szombierki zajmuje się katowicka pracownia JK Architekci. W zakresie projektowania pola golfowego współpracuje ona z ekspertami ze Stanów Zjednoczonych – Deanem Watkinsem oraz Johnem Sandfordem. Wiadomo, że teren przeznaczony na budowę 18-dołkowego pola to 50 hektarów. Wstępny projekt zakłada, że na terenie obejmującym pole golfowe znajdzie się około 12 zbiorników wodnych. Dodatkowo, pole będzie przecinała przepływająca tamtędy rzeka Bytomka.

Inny ciekawy pomysł w fazie planowania to odbudowa pola golfowego w Szczawnie. Przed wojną na terenie uzdrowiska istniało pole golfowe, jedno z pierwszych w Polsce. Pomysł należy do amerykańskiego inwestora, trwają rozmowy z władzami miasta. Nie starczyło miejsca, by opisać inwestycje 9-dołkowe: Polanica Zdrój, Szczytna, Sobótka, Mazury, gdzieś między Łodzią, a Kaliszem. Jedno jest pewne – Polski klimat robi się coraz bardziej przyjazny dla golfa. Z drugiej strony, przy obecnej ilości golfistów w Polsce, któryś z inwestorów, starych lub nowych, będzie musiał wypaść z gry.

* Raport KPMG zatytułowany „The Value of Golf to Europe, the Middle East and Africa” powstał we współpracy z Oxford Economics. Wykorzystano w nim najbardziej aktualne i pełne dane statystyczne (czyli dane z 2006 roku), aby ocenić wartość golfa łącząc sześć sektorów: dochody z pól golfowych (green fee, członkostwa), inwestycje (np. nowe pola golfowe), zaopatrzenie golfistów, turystykę golfową, turnieje golfowe i rynek nieruchomości golfowych.

Autor: Paulina Kmieć



an
 
  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

   → Zobacz wszystkie

Najnowsze

Dodaj komentarz

manager