Po wrażeniach z jazdy Ferrari 348 ts, drugim modelem tej marki, jaki chcielibyśmy wam przybliżyć jest 550 Maranello - jeden z najbardziej udanych w całej historii tego włoskiego producenta.
Po raz pierwszy zaprezentowany w 1996, a wprowadzony do sprzedaży w 1997 roku 550 Maranello był następcą przestarzałego i średnio udanego modelu F512M. Ważną rolę tej konstrukcji zaznaczono nawet w nazwie - Maranello to miejsce, w którym znajdują się główne zakłady Ferrari. Największą zmianą w stosunku do poprzednika było przeniesienie silnika na przód samochodu - Ferrari takie rozwiązanie zastosowało ostatni raz za czasów Daytony - a więc blisko 25 lat wcześniej.

Podczas konstruowania samej jednostki napędowej zaczerpnięto dużo z doświadczeń związanych z super samochodem F50. Dwanaście cylindrów w układzie V, czterdzieści osiem zaworów, 485 koni mechanicznych i moment obrotowy na poziomie 568 Nm - w momencie wprowadzenia do sprzedaży Maranello był najszybszym Ferrari w historii, nie licząc topowych F40 i F50. Sześciostopniowa, manualna skrzynia biegów pozwala osiągnąć 100 km/h w 4,3 sekundy i prędkość maksymalną 320 km/h.

Również wentylowane hamulce o średnicy tarcz ponad 30 cm na każdej osi nie pozostawiają nic do życzenia, chociaż pełnię swoich możliwości pokazują dopiero po osiągnięciu odpowiedniej temperatury. Spora w tym też zasługa stosunkowo niskiej masy, wynoszącej niecałe 1700 kilogramów - wiele elementów, w tym prawie cały silnik, zostało wykonanych z aluminium. Swoje doskonałe właściwości jezdne, prócz niskiej i dobrze rozłożonej masie, 550 Maranello zawdzięcza niezależnemu zawieszeniu opartemu na amortyzatorach gazowych. Podobnie jak w F50, podłoga jest niemal całkowicie płaska dzięki czemu współczynnik oporu powietrza to zaledwie 0,33Cx.

Również pod względem wizualnym 550 Maranello było rewolucyjne. Nie postawiono jak w przypadku Testarossy na ostentacyjność, lecz na elegancką, a w efekcie ponadczasową stylistykę Sergio Pinifarina zaserwował nam długą maskę i krótki tył z łagodnie opadającą szybą. Prezentowany egzemplarz jest pokryty granatowym lakierem Blu Tour de France i jedyną rzeczą odróżniającą go od "serii" to wyprodukowane przez Ferrari osiemnastocalowe aluminiowe felgi o unikalnym designie.

Mimo że stylistyka jest dosyć zachowawcza, a lakier nie jest tak krzykliwy jak kultowe Rosso Corsa czy Giallo Modena nie da się przejechać przez miasto niezauważonym, a podczas każdego postoju na stacji benzynowej ciężko uniknąć pytań o osiągi czy spalanie.
A jak 550 Maranello spisuje się w jeździe na co dzień? Według wielu jest to najbardziej "cywilizowane" Ferrari - sporo w tym prawdy. Na pokładzie mamy wszystko to, co niezbędne - elektryczne szyby i lusterka, klimatyzację i całkiem nieźle grający fabryczny zestaw audio sygnowany przez Beckera. Wnętrze, podobnie jak karoseria mimo upływu lat wygląda doskonale i bardzo świeżo. Fotele świetnie trzymają, a przy tym są bardzo wygodne.
A jak 550 Maranello spisuje się w jeździe na co dzień? Według wielu jest to najbardziej "cywilizowane" Ferrari - sporo w tym prawdy. Na pokładzie mamy wszystko to, co niezbędne - elektryczne szyby i lusterka, klimatyzację i całkiem nieźle grający fabryczny zestaw audio sygnowany przez Beckera. Wnętrze, podobnie jak karoseria mimo upływu lat wygląda doskonale i bardzo świeżo. Fotele świetnie trzymają, a przy tym są bardzo wygodne.

Rzut oka na polerowaną gałkę zmiany biegów i prowadnicę - czy są jeszcze wątpliwości w aucie jakiej marki siedzimy? Miejsca jest dosyć, nawet dla wysokich pasażerów. Bagażnik może nie powala, ale z pewnością zmieszczą się w nim zakupy czy rzeczy potrzebne na weekendowy wypad. Dodatkowe miejsce na drobny ekwipunek znajduje się w kabinie, tuż za plecami pasażerów.

V12 umieszczone z przodu generuje piękny dźwięk - nie jest to jednak hałas i przy prędkościach nawet powyżej 200 km/h we wnętrzu można całkowicie swobodnie rozmawiać. Jazdy po publicznej drodze nie ułatwia twarde zawieszenie - każdy polski właściciel Ferrari omijanie dziur w jezdni ma opanowane do perfekcji. Przeszkodą nie do pokonania może okazać się zbyt wysoki krawężnik, a na podziemnych parkingach zdarza się że ciasny zakręt trzeba brać "na dwa razy".

Legendarna Włoska usterkowość w 550 Maranello nie występuje - a przynajmniej oszczędziła "nasz" egzemplarz. Jeżeli coś się już jednak zepsuje czeka nas miła niespodzianka. Z większością części niema problemów, a ceny nie są astronomiczne. Ciekawostką jest fakt, że kilka drobniejszych z nich pokrywa się z tymi zamontowanymi w innych dziełach motoryzacji ze słonecznej Italii takich jak Cinquecento 700. Z dziennikarskiego obowiązku muszę wspomnieć o spalaniu - przy normalnej jeździe nie spada ono poniżej 25 litrów na 100 kilometrów.

Samochód bez wad? Z pewnością swoje ma, ale wszystkie znikną gdy tylko poczujemy magię Ferrari. A on się nam odwdzięczy - każde przekręcenie kluczyka, wciśnięcie pedału gazu i każde charakterystyczne "kliknięcie" przy przerzuceniu biegu będzie nam sprawiać niebywałą przyjemność. Witamy w świecie Ferrari - w świecie dużych pieniędzy, ale przede wszystkim ogromnej pasji. W świecie, gdzie 550 Maranello jest jednym z królów, co z pewnością potwierdzi szczęśliwy nabywca każdego z 3600 sprzedanych egzemplarzy.
Autor: Michał Chmielowiec
Zdjęcia: Michał Garczyński
Źródło: exoticcars.pl








































