Brabus po raz kolejny zaskakuje. Tym razem w ręce tunera wpadła E-Klasa w wersji Coupe. Jak zwykle w projektach Brabusa nie bawiono się w żadne półśrodki, tylko wzięto i wykorzystano wszystko, co najlepsze do stworzenia wyjątkowego modelu. W efekcie powstało diabelskie coupe.
I to dosłownie diabelskie. Jak to w zwyczaju tunera bywa, na pierwszy ogień zmian poszło nadwozie. Zdecydowano o montażu przeprojektowanego przedniego i tylnego zderzaka wraz z dyfuzorem, a także nowych progów. Na tylnych nadkolach pojawiły się specjalne nakładki. Całość tego pakietu wykonana jest z włókna węglowego. Dodatkowo na klapie bagażnika zamontowano aluminiowy spojler. Nie zapomniano także o alufelgach, które w tym wypadku mają dość mały, jak na możliwości tunera, rozmiar 19 cali.

Bazę do budowy jednostki napędowej stanowił 5,5-litrowy silnik wzięty prosto od Mercedesa, a stosowany np. w modelu S 600. Inżynierowie poddali jednostkę dość znacznym modyfikacjom. Przede wszystkim, powiększono pojemność do 6,3 litra. Poza tym zamontowano nowy wał korbowy, większe cylindry i odpowiednio większe tłoki. Jednostka zyskała także sportowy wałek rozrządu i podwójne turbodoładowanie.

W efekcie nasz bohater dysponuje mocą 800 KM i 1420 Nm maksymalnego momentu obrotowego (ograniczonego elektronicznie do 1100 Nm). Napęd na tylne koła przenoszony jest poprzez 5-stopniową skrzynię automatyczną. Taka jednostka napędowa gwarantuje także odpowiednie osiągi. 100 km/h to kwestia 3,7 s, a 200 km/h pojawia się na liczniku po 9,9 s. Prędkość maksymalna ograniczona jest elektronicznie do 350 km/h, ale po zdjęciu ogranicznika pojazd jest w stanie pojechać i ponad 370 km/h.

Oczywiście, modernizacji poddano także zawieszenie. Jest to w pełni regulowany zestaw sportowy firmowany przez Brabusa. Na kołach umieszczono zestaw składający się z tarcz o wymiarach: 380x37 mm z przodu i 360x28 mm z tyłu. Na przedniej osi montowane są 12-tłoczkowe zaciski, a na tylnej 6-tłoczkowe.

Brabus E V12 Coupe światową premierę ma podczas Salonu Samochodowego w Genewie. Auto jest już dostępne w sprzedaży, a jego koszt to 478 tys. euro.
Tomasz Popławski

an
I to dosłownie diabelskie. Jak to w zwyczaju tunera bywa, na pierwszy ogień zmian poszło nadwozie. Zdecydowano o montażu przeprojektowanego przedniego i tylnego zderzaka wraz z dyfuzorem, a także nowych progów. Na tylnych nadkolach pojawiły się specjalne nakładki. Całość tego pakietu wykonana jest z włókna węglowego. Dodatkowo na klapie bagażnika zamontowano aluminiowy spojler. Nie zapomniano także o alufelgach, które w tym wypadku mają dość mały, jak na możliwości tunera, rozmiar 19 cali.

Bazę do budowy jednostki napędowej stanowił 5,5-litrowy silnik wzięty prosto od Mercedesa, a stosowany np. w modelu S 600. Inżynierowie poddali jednostkę dość znacznym modyfikacjom. Przede wszystkim, powiększono pojemność do 6,3 litra. Poza tym zamontowano nowy wał korbowy, większe cylindry i odpowiednio większe tłoki. Jednostka zyskała także sportowy wałek rozrządu i podwójne turbodoładowanie.

W efekcie nasz bohater dysponuje mocą 800 KM i 1420 Nm maksymalnego momentu obrotowego (ograniczonego elektronicznie do 1100 Nm). Napęd na tylne koła przenoszony jest poprzez 5-stopniową skrzynię automatyczną. Taka jednostka napędowa gwarantuje także odpowiednie osiągi. 100 km/h to kwestia 3,7 s, a 200 km/h pojawia się na liczniku po 9,9 s. Prędkość maksymalna ograniczona jest elektronicznie do 350 km/h, ale po zdjęciu ogranicznika pojazd jest w stanie pojechać i ponad 370 km/h.

Oczywiście, modernizacji poddano także zawieszenie. Jest to w pełni regulowany zestaw sportowy firmowany przez Brabusa. Na kołach umieszczono zestaw składający się z tarcz o wymiarach: 380x37 mm z przodu i 360x28 mm z tyłu. Na przedniej osi montowane są 12-tłoczkowe zaciski, a na tylnej 6-tłoczkowe.

Brabus E V12 Coupe światową premierę ma podczas Salonu Samochodowego w Genewie. Auto jest już dostępne w sprzedaży, a jego koszt to 478 tys. euro.
Tomasz Popławski

an








































