Po premierze otwartej wersji R8, Audi prezentuje topową odmianę swojego sportowca. Nazywa się R8 GT, jest lżejsza, mocniejsza i szybsza od innych wersji sportowca z Ingolstadt, a żeby było ciekawiej, jest również limitowana.
Najmocniejszą wersję R8 napędza 5,2-litrowy silnik V10, znany ze standardowego R8 5.2 FSI. W GT jest on wzmocniony do 560 KM i 540 Nm przy 6400 obr./min. Widlasty motor o kącie rozwarcia cylindrów 90 stopni maksymalnie "kręci się" do 8700 obr./min, a waży zaledwie 258 kg. Takie parametry pozwalają autu rozpędzić się do 100 km/h w 3,6 sekundy, do 200 km/h w 10,8 sekundy oraz osiągnąć maksymalną prędkość równą 320 km/h. W aucie odnajdziemy sześciobiegową, sekwencyjną skrzynię biegów R tronic.

W R8 GT odnajdziemy oczywiście stały napęd na 4 koła quattro. Rozdział mocy to 15 proc. na przednią oś oraz 85 proc. na tylną. Standardem są ceramiczne tarcze hamulcowe, które ważą 9 kg mniej niż ich stalowe odpowiedniki. Audi zaopatruje topową wersję R8 również w specjalnie przygotowany dla GT układ ESP. Na kołach znajdziemy opony o rozmiarze 235/35 R19 z przodu oraz 295/30 R19 z tyłu.

Audi R8 GT jest lżejsze o równe 100 kg względem R8 5.2 FSI - waży więc 1525 kg. Aby osiągnąć tak wyraźny efekt, inżynierowie niemieckiej firmy wymienili wiele komponentów, m.in.: przednią oraz tylną szybę, tylną klapę i zderzak (które wykonane są teraz z włókna węglowego), części układu hamulcowego, akumulator oraz fotele. Wygląd zewnętrzny nie uległ dużym zmianom - dwie okrągłe końcówki układu wydechowego, 19-calowe felgi, znaczki z napisem "GT" oraz przyciemnione tylne światła, większy dyfuzor i karbonowy spojler to wyróżniki wersji GT.

Oszczędność masy nie oznacza w tym wypadku słabego wyposażenia. Audi R8 GT jest seryjnie ekwipowane w m.in.: automatyczną klimatyzację, nawigację połączoną z systemem MMI, elektryczne szyby i system audio Bang&Olufsen. Ciekawą opcją jest pakiet wyścigowy, w którym zawiera się m.in. klatka bezpieczeństwa, czteropunktowe pasy bezpieczeństwa oraz gaśnica.

Audi R8 GT powstanie w limitowanej edycji 333 sztuk. Cena tej wersji w Niemczech to 193 000 euro. Dla potencjalnych klientów raczej nie będzie to jednak problemem.
Robert Jarząbek

an
Najmocniejszą wersję R8 napędza 5,2-litrowy silnik V10, znany ze standardowego R8 5.2 FSI. W GT jest on wzmocniony do 560 KM i 540 Nm przy 6400 obr./min. Widlasty motor o kącie rozwarcia cylindrów 90 stopni maksymalnie "kręci się" do 8700 obr./min, a waży zaledwie 258 kg. Takie parametry pozwalają autu rozpędzić się do 100 km/h w 3,6 sekundy, do 200 km/h w 10,8 sekundy oraz osiągnąć maksymalną prędkość równą 320 km/h. W aucie odnajdziemy sześciobiegową, sekwencyjną skrzynię biegów R tronic.

W R8 GT odnajdziemy oczywiście stały napęd na 4 koła quattro. Rozdział mocy to 15 proc. na przednią oś oraz 85 proc. na tylną. Standardem są ceramiczne tarcze hamulcowe, które ważą 9 kg mniej niż ich stalowe odpowiedniki. Audi zaopatruje topową wersję R8 również w specjalnie przygotowany dla GT układ ESP. Na kołach znajdziemy opony o rozmiarze 235/35 R19 z przodu oraz 295/30 R19 z tyłu.

Audi R8 GT jest lżejsze o równe 100 kg względem R8 5.2 FSI - waży więc 1525 kg. Aby osiągnąć tak wyraźny efekt, inżynierowie niemieckiej firmy wymienili wiele komponentów, m.in.: przednią oraz tylną szybę, tylną klapę i zderzak (które wykonane są teraz z włókna węglowego), części układu hamulcowego, akumulator oraz fotele. Wygląd zewnętrzny nie uległ dużym zmianom - dwie okrągłe końcówki układu wydechowego, 19-calowe felgi, znaczki z napisem "GT" oraz przyciemnione tylne światła, większy dyfuzor i karbonowy spojler to wyróżniki wersji GT.

Oszczędność masy nie oznacza w tym wypadku słabego wyposażenia. Audi R8 GT jest seryjnie ekwipowane w m.in.: automatyczną klimatyzację, nawigację połączoną z systemem MMI, elektryczne szyby i system audio Bang&Olufsen. Ciekawą opcją jest pakiet wyścigowy, w którym zawiera się m.in. klatka bezpieczeństwa, czteropunktowe pasy bezpieczeństwa oraz gaśnica.

Audi R8 GT powstanie w limitowanej edycji 333 sztuk. Cena tej wersji w Niemczech to 193 000 euro. Dla potencjalnych klientów raczej nie będzie to jednak problemem.
Robert Jarząbek

an








































