Jesteś w: Manager » Golf » Sprzęt golfowy

Największe mity dotyczące sprzętu golfowego

06.01.2009 13:38  Sprzęt golfowy
Największe mity dotyczące sprzętu golfowego
…a bajka nie tyle będzie długa, jak w popularnej piosence, ile zawierała będzie wiele wątków. W świecie golfa pokutuje niezliczona ilość mitów – w regułach grania w golfa, w poradach dotyczących swingu, ale i niestety w tematyce dotyczącej sprzętu golfowego. W niniejszym artykule zajmiemy się właśnie mitami z ostatniej wymienionej przeze mnie grupy.

Wielokrotnie słyszałem na driving range’ach i polach golfowych „sprawdzone porady” przekazywane przez bardziej doświadczonych golfistów swoim młodszym stażem kolegom, wycelowane w tematykę doboru kijów golfowych. Jak Państwo się zapewne domyślają, zastosowanie się do wielu z takich „porad” nie tylko nie wniosłoby nic pozytywnego do gry młodych adeptów naszej ukochanej dyscypliny, ale wręcz sprawiłoby, iż ich gra przyniosłaby jeszcze więcej frustracji zamiast zadowolenia. Jak ważny jest to temat niechaj świadczy fakt, że liderzy światowego clubfittingu przeznaczają coraz więcej miejsca w swoich publikacjach na obalanie pokutujących od dawna błędnych wyobrażeń w temacie. Najnowszym i bardzo ciekawym dowodem na poparcie tej tezy jest książeczka samego Toma Wishona pod znamiennym tytułem „12 Mitów, Które Mogą Zniszczyć Twoją Grę”, w której autor przedstawia najbardziej zakorzenione w świadomości golfistów mity dotyczące sprzętu, którym gramy w golfa. Jakkolwiek książka ta była wielką inspiracją w pisaniu tego tekstu, pozwalam sobie zaktualizować nieco zawartość pod kątem naszych polskich realiów i potraktować temat wybiórczo, dodając co nieco również od siebie.
 

Mit 1. Numerologia kija a osiągany dystans lotu piłki
Wielokrotnie obserwowałem i ciągle obserwuję, jak golfiści pytają siebie nawzajem (zwłaszcza po udanym uderzeniu na green): „Jakim kijem grałeś?” Odpowiedź czasem frustruje, jeśli się okaże, że kolega grał np. ironem nr 8, a my potrzebowaliśmy irona nr 7, bo mamy zakorzenione w głowie, iż im lepszy jest gracz, tym dalej uderza. Tymczasem może się okazać, że loft ósemki naszego partnera w grze jest prawie identyczny z loftem naszej siódemki.

Od pewnego czasu potentaci w produkcji kijów golfowych, wykorzystują skądinąd dobre marketingowe hasło „Nasze kije uderzają piłkę najdalej” i osiągają to w najprostszy możliwy sposób, mianowicie zaniżając loft danego kija w stosunku do numeru nań widniejącego. Tom Wishon nazywa to bardzo trafnie „zjawiskiem znikającego loftu”. Proszę sobie wyobrazić, że dopiero kilkanaście lat temu zaczęto wprowadzać masowo do użytku gap wedge o zwyczajowym kącie 52*, ponieważ wcześniej nie było takiej potrzeby. Pitching wedge miał zazwyczaj loft około 50* i różnica w kącie główki pomiędzy nim a sand wedge’em była wystarczająco mała, aby myśleć o potrzebie umieszczania w zestawie czegokolwiek pomiędzy tymi dwoma kijami.

Chodź, opowiem ci bajeczkę…
Jednakże, gdy producenci kijów zaczęli się nawzajem prześcigać w oferowaniu „najdalej uderzających kijów”, loft pitching wedge’a nagle zaczął osiągać wartości dawniej zarezerwowane dla żelaz nr 9, a przez to, różnica pomiędzy pitchingiem a sand wedge’em stała się relatywnie bardzo duża (nawet do 10* w niektórych zestawach). Nic innego nie można było zrobić, jak stworzyć pojęcie „gap wedle” i wprowadzić jeszcze jeden tego typu kij do toreb graczy.
 

Oczywiście wszystkie pozostałe irony o niższych numerach również były produkowane z niższymi loftami, aby utrzymać optymalną dyspersję loftu między żelazami wynoszącą 4*.

Także, nie należy zwracać uwagi na numer kija widniejący na jego podeszwie główki. Tak naprawdę, to zamiast numerów powinno się oznaczać kije wartością loftu, ale tradycja jest chyba zbyt silna, aby myśleć o takiej zmianie. Ja osobiście bardzo cenię sobie golfistów, którzy są świadomi, jakie lofty mają ich kije, gdyż nie numer kija, a pochylenie łopatki kija jest w grze.

Mit 2. Loft drivera a długość drive’ów
Istnieje dość powszechne przekonanie, że główka drivera o niskim lofcie zapewni nam bardzo długie drive’y. Niestety, a może na szczęście, tak nie jest. Piłka golfowa uderzona driverem pokonuje efektywnie więcej dystansu w czasie lotu w powietrzu, niż podczas toczenia po upadku na ziemię (dzięki wykorzystaniu korelacji rotacji wstecznej piłki posiadającej wgłębienia na powierzchni – a przecież loft lica jest głównym czynnikiem warunkującym nadanie piłce tejże rotacji – i oporu powietrza). W związku z powyższym, prawidłowy dobór loftu główki drivera musi się głównie opierać na jednym z podstawowych parametrów, którym jest szybkość główki w impakcie. Im mniejsza jest ta wartość, tym większy powinien być loft, aby zapewnić jak najdłuższy czas przebywania piłki ponad ziemią. Ponadto, warto pamiętać, iż im większy backspin jest nadany piłce, tym większa szansa na ograniczenie slice’ów i hook’ów i jest to druga wymierna korzyść dla golfistów.

Chodź, opowiem ci bajeczkę…

Oczywiście, z drugiej strony, loft główki nie może być zbyt duży, gdyż tor lotu byłby zbyt stromy, a toczenie prawie żadne. Dlatego też, dobry clubfitter będzie brał pod uwagę również tzw. kąt upadku piłki, który powinien być wystarczająco niski i świadczył o prawidłowej trajektorii lotu. Jednakże w świetle faktu, iż zastraszająca większość golfistów amatorów używa driverów o zbyt małym lofcie, ta informacja ma znaczenie naprawdę drugorzędne.
 

Dodatkowo warto podkreślić, iż mitem towarzyszącym jest przekonanie, że im lepszy golfista, tym loft główki jego drivera winien być niższy. Często rzeczywiście jest tak, że golfiści z niższym HCP potrafią osiągnąć większą szybkość główki w impakcie, ale to właśnie ten parametr, a nie wartość HCP decyduje o optymalnym wyborze sprzętu. Pierwszoplanowym zadaniem w przypadku doboru główki drivera jest maksymalizacja osiąganych odległości i należy o tym pamiętać.

Mit 3. Określenie przydatności shaftu poprzez literowe oznaczenie jego stopnia giętkości (flexu) jest wystarczające

To bardzo niebezpieczny i złowieszczy dla golfistów mit. Wszyscy znamy literowe oznaczenia stopnia giętkości shaftów i nierzadko spoglądamy z dumą na literkę „S” (sztywny) lub „X” (supersztywny) na naszych shaftach, jednocześnie pogardzając skrycie sprzętem kolegów, których shafty noszą znamiona „R” (regularny) lub „A” (dla seniorów). Tymczasem, shaft „R” może się okazać w istocie sztywniejszy i „bardziej męski” niż nasz shaft „S”, produkowany przez inną firmę.

Chodź, opowiem ci bajeczkę…
Zapamiętajmy raz na zawsze, że oznaczenie literowe jest sprawą umowną dla danego producenta shaftów i ma niewiele wspólnego z charakterystyką pozostałej rzeszy shaftów dostępnych na rynku o tym samym oznaczeniu. Oczywiście zdarza się, że shafty z kilku firm są prawie jednakowe co do flexu i mogą być substytutami, ale należy to traktować jako sytuację niemal wyjątkową. Drugą sprawą jest nieznajomość wpływu innych ważnych parametrów shaftu, takich jak np. torque czy bend point, które prawie na pewno będą się różnić nawet w przypadku substytutów.

Generalną zasadą jest, iż dobiera się stopień giętkości shaftu w zależności od podstawowego parametru swingu golfowego, jakim jest szybkość główki w impakcie. Jednakowoż, dobry clubfitter weźmie pod uwagę jeszcze dodatkowe aspekty, jak tempo swingu czy charakterystykę przejścia z backswingu do downswingu. I tak, może się okazać, iż golfista o szybkości główki w impakcie predestynującej go do używania shaftu „R” ma tak szybki swing oraz praktycznie zaczyna downswing zanim kończy backswing, że powinien on używać sztywniejszego shaftu z oznaczeniem „S”. I viceversa – golfista o bardzo spokojnym tempie swingu z wyraźną przerwą pomiędzy backswingiem i downswingiem, powinien nierzadko zastosować shafty bardziej giętkie, niż wynikałoby to z jego pomiarów szybkości główki.
 

Dobór odpowiedniego shaftu (oraz oczywiście też uchwytu, którym shaft jest zakończony) jest kluczową sprawą, ponieważ jest to jedyne ogniwo łączące nasze dłonie z główką kija. Źle dobrane shafty mogą być przyczyną wielu błędów w uderzeniach, nawet jeśli nie popełniamy większych błędów w swingu. Wielokrotnie zdarza się, że golfista bierze mnóstwo lekcji, gdyż sądzi, iż to jego ułomność jest powodem złej gry (i nie oszukujmy się, często rzeczywiście tak jest), a czasem naprawdę wystarczyłaby sesja u dobrego clubfittera, aby zmienić całkowicie obraz gry.

Mit 4. Clubfitting jest tylko dla graczy zaawansowanych technicznie

No właśnie – w poprzednich wersach zostały podkreślone zalety clubfittingu. Tymczasem, wielu początkujących graczy słyszy opinie, że wizyta u clubfittera ma sens dopiero, gdy ich swing będzie bardzo powtarzalny. Bzdura jakich mało – jest dokładnie odwrotnie. Im szybciej zaczniemy grać sprzętem dobranym właściwie pod naszym kątem, tym szybciej właśnie osiągniemy powtarzalność swingu. Bardzo zaawansowany i świetny golfista poradzi sobie, lepiej lub gorzej, z każdym sprzętem, jeśli przyszłoby mu takowym zagrać. Początkujący natomiast nie.

Chodź, opowiem ci bajeczkę…

Według statystyk, co roku na świecie rezygnuje z gry około trzy miliony osób. Z pewnością powody są bardzo różne, ale śmiem twierdzić, iż poważny procent z tej liczby ubyłby, gdyby początkujący mieli do dyspozycji odpowiednie kije. Także warto przemyśleć ten temat gruntownie, zanim udamy się do sklepu po komplet kijów. Wiem, że w naszym kraju prawdziwy clubfitting na dużą skalę dopiero raczkuje i często musimy się po prostu zdać na opinię klubowego pro lub doświadczonych kolegów z klubu (ponieważ miejsc w Polsce, w których fachowo można dobrać kije jest ciągle jak na lekarstwo), ale warto się najpierw upewnić, jaką renomę ma opiniodawca, zanim pochopnie dokonamy niewłaściwego wyboru, czego Państwu z całego serca nie życzę.


Dariusz Jędrzejewski
 “Golf24 Magazine”
Źródło:
golf24.pl


*Oryginalny tytuł artykułu: "Chodź, opowiem ci bajeczkę… (część 1)"

an
  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

   → Zobacz wszystkie

Najnowsze

  • Ciekawy artykulik, szkoda tylko,żę totalnie nie dla ludzi poczatkujących - lofty, backspin, shaft - brak objasnień ... a szkoda.

    ~Krzysztof   (17 września 2015 o 22:11)   Zgłoś spam
    Oceń komentarz:
    50%

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

manager